czwartek, 29 stycznia 2015

Kocha.

A ja się rozpływam. Za każdym razem jak oplata rączkami moją szyję.
Jak przykleja się do mojej nogi, kiedy ja odkurzam. Jak leżymy w łóżku i udajemy małpki. Jak na spacerze jesteśmy. Na zakupach.
Uwielbiam to jego "kocha" i dziubas nadstawiony do buziaka. A jak dodaje na końcu, że "namocnieeeej" to rozpływam się jeszcze bardziej.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Liczymy

Ja: jeden
Olek: dwa!
J: trzy
O: ćtejy
J: pięć
O: sesć!
J: siedem
O: osiem!
J: dziewięć
O: dziewieć, osiem, ćtery, ćy!

Liczymy wszystko. Raz, dwa, trzy.
I odliczamy do drugich urodzin, a mnie się ciągle wydaje, że on ledwo rok skończył.

piątek, 9 stycznia 2015

Hellooo

Hej, ho. Jest tu kto? :) 

Melduję, że u nas wszystko wporzo! Bunt pełną parą, ale skoro jeszcze udaje mi się coś skrobnąć, to znaczy, że tragedii nie ma, z okna nie wyskoczyłam. Trochę może posiwiałam i przytyłam, bo jak Olek ma wściek, to i ja. A jak mam wściek, to tylko czekolada może mnie uratować. No ale pierdu pierdu. Post będzie totalnie z d.. tyłka. O wszystkich mało istotnych sprawach, no, jak zwykle. 

Jeden.
Chcecie wiedzieć jakie było pierwsze słowo Olka po rozpakowaniu prezentów świątecznych? 
KINDEJ! 
Biczuję się. To ja mu kupiłam pierwsze kinder jajo. 
Do tego doszło, że mówię -Olek, zrobimy placuszki, mama wbije jajko
Olek: -KIIIIIINDEEEEEEEEEJJJJJJJJJJJJJJ (płaaaaacz)
Tak, moje dziecko miało nie jeść słodyczy. Miało. Jest odwyk. Koniec słodyczy, matka też postara się ograniczyć tzn. spożywać tak, żeby dzieciak nie widział.

Dwa.
Olek mówi "Śimak, śimak!" i matka musi wymyślać co by temu ślimakuu (wiem, ślimakowi).
Śpiewa "Choiko, Choiko", piękna jak laaaaas.
Mówi "Idzie jak, idzie jak" i matka musi złapać i udziabnąć jak na prawdziwego nieboraka przystało, jakieś trzysta razy czy pięćset.

Trzy. 
W sklepie przy półce z browarami wołą "piwo!". Patologia. 

Cztery.
Mówi też brzydkie słowo, rzadko bo rzadko, no ale podłapał pieron jeden. Trzeba uważać co i kiedy można. Mężowi czasami się wyrwie jak 27374654 raz dzwoni telefon służbowy. Teraz jak tylko słychać dzwonek to Olek pod nosem buczy "kuwa". 

Pięć. 
O  właśnie, składa pierwsze proste zdania np. Mamusiu chodź ... do nas!
Mówi "chyba njiiieee". Ostatnio przylazł i pokazuje na brodę i mówi bziuuu, pytam, czy tata się goli a ten mi drwiąco "chyba njieee". Umie też odpowiedzieć "chyba Ty", taki cud.

Sześć. 
Czas coś zjeść.