wtorek, 29 grudnia 2015

"Selce w galdle"

Zapisuję, tak "ku pamięci", chociaż tekstu z panią-małpką chyba nigdy nie zapomnę :D

Taka sytuacja.
Stoję z młodym przy kasie w biedronce, przed nami kobietka w futrze i nagle Ol głośno pyta "Mamusiu, czemu pani się przebrała za małpkę????"

* * *

Wieczór, pytamy Olka czy idzie spać.
Ol: "Nie idę do spania bo nie mam zmęczenia! Rozumiesz to?"
No tak jakby trochę kumam.

* * *

Ol:-Mamusiu, mam selce w galdle, tak jak babcia miała. (tak jak babcia miała, kiedy wywinąłem fikołka na łańcuchu zawieszonym między słupkami, po czym glebnąłem na chodnik prawie skręcając sobie kark)

* * *

Mokrymi rękami złapałam Olka, na co on:
-Mamusia, wytrzyj sobie rączki bo mnie OMOKŁAŚ!

wtorek, 29 września 2015

Słowotwórca

Olek wskazując na farelkę pyta przekornie (bo przecież doskonale wie) -Co to jest?
Ja: -To jest farelka.
Ol: Dmuchajka, nie fajejka!! 

Żelazko jest prasowajką. Nie wiem kto takie skomplikowane nazwy powymyślał, jak to przecież takie oczywiste. 

czwartek, 24 września 2015

Olek prawde Ci powie.

W sklepie z zabawkami jesteśmy. Sprzedaje tam znajoma mojej teściowej, więc gadu-gadu, pierdu pierdu, zagaduje do Olka:
Pani: -A gdzie jest Twój tatuś?
Olek: -No w domku.
P: -Jak jest w domku to pewnie sprząta?
O: -Nie sprząta tylko LEŻY! 

*tadaa* 

piątek, 20 marca 2015

D-W-A



I tyle w temacie. Nic nie piszę, bo znów się wzruszę. Jest cudnie. Jest cudny. 

środa, 18 marca 2015

Czyta-my

Moje dziecko mnie zadziwia, każdego dnia zaskakuje czymś nowym. 
Ostatnio ma fazę na książeczki, przynosi i mówi "pocitamy". Czytamy więc, każdą historyjkę kilkanaście razy.
Dziś przyniósł swoją (ostatnio) ulubioną, czytam więc "Było upalne lato", biorę oddech, a w tym czasie moje dziecko "kaciuśka Zosia miała ochotę kąpiej", patrzę na niego ze zdziwieniem i kontynuuję: "-Wskoczmy razem to tej wielkiej bali! - zaproponowała gąsce" i słyszę "chyba njeee, tam moćy pjaanieeeeee". Myślę sobie, niemożliwe, więc daję dalej "To może damy nurka do tej niebieskiej miski, która stoi pod budą?" i znów odzywa się głosik "Bujek śpi budzie, awantuja!". 
Wzruszam się okropnie i przytulam najmocniej jak potrafię! ♥

piątek, 6 lutego 2015

Pierwsze!

Tak dziś, znienacka.
Pierwsze zdanie, tylko oczy otworzył łobuziak mały, pokazał na drzwi i stwierdził "Ojuś pódzie na paciejek!". A wieczorem zapytał "cio jobiś tatusiu?" ♥

czwartek, 29 stycznia 2015

Kocha.

A ja się rozpływam. Za każdym razem jak oplata rączkami moją szyję.
Jak przykleja się do mojej nogi, kiedy ja odkurzam. Jak leżymy w łóżku i udajemy małpki. Jak na spacerze jesteśmy. Na zakupach.
Uwielbiam to jego "kocha" i dziubas nadstawiony do buziaka. A jak dodaje na końcu, że "namocnieeeej" to rozpływam się jeszcze bardziej.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Liczymy

Ja: jeden
Olek: dwa!
J: trzy
O: ćtejy
J: pięć
O: sesć!
J: siedem
O: osiem!
J: dziewięć
O: dziewieć, osiem, ćtery, ćy!

Liczymy wszystko. Raz, dwa, trzy.
I odliczamy do drugich urodzin, a mnie się ciągle wydaje, że on ledwo rok skończył.

piątek, 9 stycznia 2015

Hellooo

Hej, ho. Jest tu kto? :) 

Melduję, że u nas wszystko wporzo! Bunt pełną parą, ale skoro jeszcze udaje mi się coś skrobnąć, to znaczy, że tragedii nie ma, z okna nie wyskoczyłam. Trochę może posiwiałam i przytyłam, bo jak Olek ma wściek, to i ja. A jak mam wściek, to tylko czekolada może mnie uratować. No ale pierdu pierdu. Post będzie totalnie z d.. tyłka. O wszystkich mało istotnych sprawach, no, jak zwykle. 

Jeden.
Chcecie wiedzieć jakie było pierwsze słowo Olka po rozpakowaniu prezentów świątecznych? 
KINDEJ! 
Biczuję się. To ja mu kupiłam pierwsze kinder jajo. 
Do tego doszło, że mówię -Olek, zrobimy placuszki, mama wbije jajko
Olek: -KIIIIIINDEEEEEEEEEJJJJJJJJJJJJJJ (płaaaaacz)
Tak, moje dziecko miało nie jeść słodyczy. Miało. Jest odwyk. Koniec słodyczy, matka też postara się ograniczyć tzn. spożywać tak, żeby dzieciak nie widział.

Dwa.
Olek mówi "Śimak, śimak!" i matka musi wymyślać co by temu ślimakuu (wiem, ślimakowi).
Śpiewa "Choiko, Choiko", piękna jak laaaaas.
Mówi "Idzie jak, idzie jak" i matka musi złapać i udziabnąć jak na prawdziwego nieboraka przystało, jakieś trzysta razy czy pięćset.

Trzy. 
W sklepie przy półce z browarami wołą "piwo!". Patologia. 

Cztery.
Mówi też brzydkie słowo, rzadko bo rzadko, no ale podłapał pieron jeden. Trzeba uważać co i kiedy można. Mężowi czasami się wyrwie jak 27374654 raz dzwoni telefon służbowy. Teraz jak tylko słychać dzwonek to Olek pod nosem buczy "kuwa". 

Pięć. 
O  właśnie, składa pierwsze proste zdania np. Mamusiu chodź ... do nas!
Mówi "chyba njiiieee". Ostatnio przylazł i pokazuje na brodę i mówi bziuuu, pytam, czy tata się goli a ten mi drwiąco "chyba njieee". Umie też odpowiedzieć "chyba Ty", taki cud.

Sześć. 
Czas coś zjeść.