środa, 30 lipca 2014

30/52

A jeszcze nie dawno ledwo czubkiem głowy do blatu dostawał...


poniedziałek, 28 lipca 2014

Inglesina Trip - spacerówka idealna?

Inglesinę wypatrzyłam sobie jak Olek był jeszcze małym niemowlakiem, ale na ostateczną decyzję mieliśmy jeszcze trochę czasu. Pół internetu przekopałam, w sklepach się naoglądałam różnych wózków, "przymierzałam" Olka, ale ciągle w głowie miałam ją.
Cena odstraszała, no ale... przecież to miłość od pierwszego wejrzenia.

Mamy model z 2013 roku w kolorze Vinile Black.
Wózka używamy od końca marca, praktycznie codziennie. Nasza "duża" spacerówka od jakiegoś czasu kurzy się w piwnicy (używana tylko w warunkach ekstremalnych), nie byłabym w stanie wnosić jej z dzieciakiem na 4 piętro, Inglesina po prostu wjeżdżam, nic nie dźwigam, nawet jak jestem mocno obładowana zakupami to super sobie radzę. Wjeżdżam nią schodek po schodku, a raczej co dwa schodki (wiem, ciężko zrozumieć), a wyjście na 4 piętro zajmuje mi kilka minut.
No ale pierdu, pierdu.


  • Ładna!
  • Lekka, ok. 7kg .
  • Składa się szybko i łatwo. Rozkładałam ją już jedną ręką, z Olkiem na drugiej, także spoko. Posiada uchwyt do przenoszenia, a po złożeniu zajmuje mało miejsca. 
  • Budka jest ogromna,w pozycji siedzącej sięga do samego pałąka, w razie deszczu dzieciak nie zmoknie (folia też jest w zestawie, ale ja na drugie mam skleroza), chroni przed wiatrem, a latem robi cień. Można ją szybko odpiąć, lub zawinąć część materiału i zrobić sam "daszek".
  • Pozycja leżąca. Oparcie jest regulowane w 3 pozycjach. 
  • Podnóżek regulowany.
  • Dosyć duże koła. Przednie skrętne z możliwością blokady. 
  • Pod wózkiem jest kosz na zakupy. Wygląda licho, ale na prawdę dźwignie sporo. 
  • W budce kieszonka na drobiazgi i okienko, które ratuje nas przed marudą, wystarczy zabawić się w "akuku" :D.
  • Elastyczny pałąk. Bardzo wytrzymały.
  • W zestawie mamy uchwyt na kubek, osłonę przeciwdeszczową i osłonkę na nóżki (ale to chyba zależy gdzie się kupuje).
  • Wiadomo, wózek terenowy to to nie jest, ale daje radę nawet w lesie.

Z minusów (ale dla mnie mało istotnych):
  • Ciężko opuścić oparcie w pustym wózku, może brakować trzeciej ręki, która pociągnie za oparcie. Z dzieckiem w wózku nie ma żadnego problemu, bo oparcie opada pod jego ciężarem, ale trzeba to robić delikatnie. 
  • Dla niższych osób rączki mogą być za wysoko. Nie ma możliwości regulacji. U nas nie ma problemu, bo my "duzi", jest idealnie.
  • Przy rozłożonym oparciu ciężko się dostać do kosza.


Podsumowując, baardzo polecam! Nie sądziłam, że porzucę "dużą" spacerówkę na rzecz "parasolki". Mam nadzieję, że jeszcze długo nam posłuży.
Cena może zniechęcać, ale trzeba rozglądać się za promocjami, naszą kupiliśmy z Smyku za 599zł, sporo, ale jak najbardziej warto.

Jeśli macie jakieś pytania dotyczące wózka, albo ktoś zechce dokładne wymiary to walcie śmiało! :)

niedziela, 20 lipca 2014

16 miesięcy & 29/52

To lecim:

  • 13,5 kg,
  • 85 cm,
  • 7 zębów (ostatnio w ciągu kilku dni wylazły trzy!),
  • pieluchy 4+,
  • jedna drzemka w ciągu dnia
-Olek ostatnio stał się mega przytulasem. Oplata moją szyję tymi małymi łapkami i ściska mooooocno, najmocniej, a później łapie moją twarz i daje mi cudnego buziaka. 
-Od kilku dni nie chce pić z bidonu, a nawet butelki z dzióbkiem są już be. Teraz pije najchętniej prosto z butli, albo ze szklanek. 
-Widząc mnie na zdjęciu nie krzyczy już "cycy" tylko "MAMA!".
-Nazywamy go mocnopomocnym, bo najchętniej pół dnia by odkurzał, zamiatał, mył okna i podłogi. 
-Nadal jest cycoholikiem do kwadratu. Co najlepsze, ostatnio dzieli się mlekiem z maskotkami, przynosi i podstawia do piersi.
-Mówi dużo, choć wszystkie słowa są do siebie bardzo podobne. Dla obcych pewnie ciągle mówi to samo wymyślone słowo, ale ja wiem... telefon, lampa, huśtawka, skarpetka, kwiatek!
-A kwiatki to są spoko, Olek uwielbia wąchać kwiatki, wszyscy muszą wąchać kwiatki, bo inaczej będzie pociągał nosem. Oczywiście po powąchaniu trzeba zrobić "apsik!" bo wtedy jest największy śmiech.
Wystawia też swoje śmierdzące stopy do wąchania, nie ma szans, muszę powąchać i powiedzieć "co za smród", śmiechu co niemiara. 
-Tupie nóżkami w miejscu. 
-Zaczął zaczepiać ludzi na ulicy, robi pa-pa i posyła buziaki, ale nigdy nie podchodzi za blisko.
-Puszcza sam bączka, sortuje klocki i wkłada do dziurek "gwoździe" z Ikeowskiej przebijanki.
-Jest cudny, no.


29/52 - projekt 52

środa, 16 lipca 2014

28/52

zamyślony


poniedziałek, 7 lipca 2014

27/52

Syn mój najsłodszy, czekoladowym lodem umazany tak padł minutę po wyjściu z ZOO.

52 tygodnie