poniedziałek, 31 marca 2014

U nas...

Młody na fazę na "sroczka kaszkę" i pokazywanie gdzie mama ma oczko, więc tysiąc razy dziennie jego mały, słodki paluszek ląduje w moim oku. Na każdej stronie książki pokazuję bardzo głodną gąsienicę. Zapytany jak robi kotek odpowiada "kikikiki" (kici kici), taaa.

Po zatym dziś pierwszy raz bawił się samochodzikiem tak jak należy, przejechał nim cały pokój.
A matka chyba wykrakała sobie kryzys smoczkowy. Albo zęby?
Przed drzemką Robak dał popis swoich zdolności. Pierś nie, tulić nie, na boczek nie, miś nie, pierś nie, spać tak, spać nie, skarpetki fe, spać, nie spać, płakać, pierś nie, wyć, spać, nie spać, spać. Pół osiedla go słyszało.

Czas też na wymianę Olkowej garderoby. Ciepło się zrobiło, a bluzy wyglądają tak, jakby się w praniu skurczyły. Rozmiar 86 odpuszczam i wskakujemy w większy.

A, kupiliśmy też nową karocę dla królewicza. Jest boska, lekka, zwrotna i w końcu wyjście na 4 piętro nie zajmuje 40 minut.


niedziela, 30 marca 2014

sobota, 29 marca 2014

Panu już podziękujemy!

Postów o "odsmoczkowaniu" ostatnio duuużo się pojawiło.
Mnie ruszyło po poście Polisz mam i dzieciole, a później "dobiło" jeszcze kilka innych.

Olek od początku miał bardzo silny odruch ssania. Smoczka dostał w 5 dobie życia, zaprzyjaźnił się z nim bardzo, za bardzo. My też.
Pan smok przy płaczu, pan smok do spania. Doszło do tego, że bywały dni, kiedy mój syn najchętniej  smoka nie wypluwałby z buzi. Mnie to nie przeszkadzało, a niech ma, malutki taki, niech sobie possie, przecież co mi tam szkodzi?

No i mnie tak ruszyło po tym poście u dziecioli, że postanowiłam na początek ograniczyć używanie smoczka w dzień. Nie chciałam od razu przywalić z grubej rury, wiecie, bałam się, że Młody będzie jak narkoman na głodzie. W międzyczasie dotarło do mnie, że moje dziecko prawie na każdym zdjęciu ma (nie)przyjaciela w buzi.

No więc ograniczyliśmy. Smoczek był tylko do drzemki i wieczorem/w nocy. Dla Olka to i tak baaardzo duża zmiana. A dla nas jeszcze większa, bo okazało się, że nasz syn nie jest gadułą... on jest MEGA gadułą. Bez smoka w buzi ciągle coś mruczy pod nosem, śpiewa, bleblebluje. Minęły 2 tygodnie.

Przyszedł czas pożegnać go całkowicie. Porę sobie wybrałam idealną, jak to ja.
Przed spaniem wieczornym odłożyłam go tam, gdzie wzrok młodego nie sięga, ale tak, żebym miała do niego szybki dostęp. Ryyyyk, no bo czegoś tu brak, chwila zawahania, ale przecież się nie poddam?! Przytuliłam, dałam jeszcze possać pierś i odłożyłam Bzyka do łóżeczka... mruknął coś pod nosem i zasnął!!! ZASNĄŁ BEZ SMOCZKA! PIERWSZY RAZ!
Noc spokojna.

Większy problem będzie z drzemkami. Wiem to już po pierwszej porannej. Wielkiego płaczu nie było, ale za smoczka robi teraz mój cycek. W sumie, nie przeszkadza mi to, ale do mężowego cycka Młody się nie dobiera, a w kolejny weekend chłopaki znów muszą się obejść beze mnie, jednak wierzę, że dadzą radę, mamy przecież tydzień.

Wiem, że jeszcze zdecydowanie za wcześnie na wielkie radości, ale jenyyy, mam chęć. Chcę widzieć moje dziecko uśmiechnięte, a nie zatkane kawałkiem gumy i plastiku.
I musiałam tu napisać, bo mi będzie wstyd kiedy odpuszczę :P

Damy radę?!
Damy!
Trzymajcie kciuki :)))

wtorek, 25 marca 2014

Jest!

Jest, w końcu!
Pojawiła się prawa, górna jedynka. Po wieeeeeelu dniach marudzenia, płaczu, tarcia, gryzienia. Po tyyyylu litrach śliny.
Włożyłam dziś bezczelnie młodemu palec w paszczę i TADAAaa, czuć igiełkę!
Słychać też, bo młody już opanował sztukę zgrzytania zębami, siet.


niedziela, 23 marca 2014

12/52

Tort może nie wyglądał, ale smakował :)




czwartek, 20 marca 2014

ROK!



Dziś jest dzień wyjątkowy. Ach, odkąd ten mały chłopczyk jest na świecie, to każdy dzień taki jest, ale ten jest wyjątkowo wyjątkowy, bo nasz mały mężczyzna obchodzi dziś pierwsze urodziny! 
Tata niestety musiał iść do pracy, więc chwilowo świętujemy we dwójkę, ale później pójdziemy razem na dłuuugi spacer i się powzruszamy.
Zmienił się ten nasz syn niesamowicie przez rok. Z rozmiaru 56 przeskoczył do 86. Zamiast 3,64kg waży 11,5kg. W międzyczasie urosły mu dwa zęby, a i górna jedynka już nieśmiało wygląda z dziąsła.
Robi papa, najchętniej sobie do lustra. Pokazuje gdzie sroczka kaszkę ważyła. 
Nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Wejść na stolik? proszę bardzo! 
Chodzi przy pchaczu jak torpeda, ciężko za nim nadążyć. Nie usiedzi w miejscu 3 minut, wszędzie go pełno. Takie nasze żywe srebro :) 



Synku nasz kochany. Robaczku, Kasztanku, Oluszku, Żuczku.
Pojawiłeś się rok temu i od roku nie wyobrażamy sobie bez Ciebie życia. Rośnij zdrowy i duży. Uśmiechaj się ciągle, bo uśmiech masz najpiękniejszy. Wszystkiego najwspanialszego nasz Mały-Duży Skarbie. 
Jesteś najcudowniejszy! 

Kochamy!
Mama i Tata.


sobota, 15 marca 2014

Ach to Ty i 11/52

Po całym tygodniu pięknej, wiosennej pogody jest deszcz i wiatr co głowę urwać chce.
Chyba się odzwyczaiłam. Kiedyś tylko czekałam na taką pogodę, mogłam się owinąć ciasno kołdrą i siedzieć pół dnia przed komputerem.
Teraz? teraz tylko czekam na słońce, ja, która zimę wielbi(ła) i lata nie cierpi(ła). Uwielbiam codzienne spacery w słońcu, w lekkich kurtkach, bez szalików i czapek na głowach. Zatrzymywanie się przy każdym ptaszku, bo Olek je tak lubi. Zbieranie liści i patyków. Szukanie rudej wiewióry w parku. Wypad na plac zabaw w samo południe.

W końcu wyjście z domu nie jest poprzedzone półgodzinnym ubieraniem protestującego dziecka w kombinezon (no dobra, dla niektórych nadal jest + koniecznie wełniany śpiwór w wózku).
Narzucamy kurtki, zabieramy wodę, przekąskę, uśmiechy na buzi i staczamy się z 4 piętra. I tylko głowa Olkowi podskakuje, ale chyba to lubi, bo ma zaciesz :P
A, ostatnio wszyscy sąsiedzi muszą słyszeć, że Szanowny Pan Aleksander wychodzi właśnie na spacer, babababa dadadada gagagaga, mój słodki gaduła.

Mamy więc weekend lenia, kawy i pizzy.
Ale wiosna ma wrócić już we wtorek i tego się trzymamy :))

Zostawiamy Was z kolejnym (11 już!) zdjęciem projektu 52.


sobota, 8 marca 2014

10/52

pakujemy, stemplujemy, wysyłamy.


czwartek, 6 marca 2014

Fotel.

Wczoraj Oluszko przesiadł się z fotelika 0-13 do 9-18.
Przeciągałam ten moment jak tylko się dało i w sumie jeszcze nie jestem pewna czy to ten czas. Olek w poprzednim foteliku jeszcze się mieści, głowa nie wystaje, za to nogi... wiem, że mogą wystawać sporo, ale Olkowi "zwisają" tak, że niemożliwe jest poprawne poprowadzenie pasa.

Długo się głowiłam co wybrać. Byłam zdecydowana na kolejny fotel montowany tyłem do kierunku jazdy, ale pojawiła się wizja zmiany samochodu za kilka miesięcy. Bałam się, że do kolejnego samochodu fotel może nie pasować. Przez myśl przeleciało, że później możemy ew. sprzedać, ale sama nie kupiłabym używanego fotelika, więc odpada. Poza tym, czasami jeżdżę z mamą/teściową, które mają małe samochody, a nie wyobrażam sobie przewożenia dziecka "tylko na chwilkę" bez fotelika.

Zawęziłam wybór do dwóch.
Britax Romer King Plus 9-18kg i Recaro Young Sport 9-36kg.

Pojechaliśmy, przymierzyliśmy i... wybraliśmy Romera. Nie byłam przekonana do fotelika z rozstrzałem wagowym 9-36. Romer nam odpowiada, łatwo się montuje, pasuje do samochodu i w ogóle, jakiś ładniejszy jest :P

http://www.entliczek.pl/romer-king-plus-crown-blue.html

No więc wczoraj nastąpiła jazda próbna. Musieliśmy trochę przeorganizować samochód. Pies wylądował w bagażniku (spokojnie, ma tam więcej miejsca niż na tylnej kanapie, a i widoczność lepszą), Olek z tyłu (do tej pory jeździł na przednim siedzeniu), a ja obok niego, bo na szczęście kierowcą nie jestem ;)
Miś w szoku, milczał całą drogę i obserwował samochody. Siedział jak królewicz na tronie.



Mam nadzieję, że dokonaliśmy dobrego wyboru.
A Wy macie już wybór fotelika za sobą? :)

niedziela, 2 marca 2014

9/52

Chcę myszkę, komputer chcę, będę płakał, słyszysz? będę wył!