wtorek, 27 maja 2014

Bezdech afektywny

Słyszeliście kiedyś?
Ja powiem szczerze nigdy wcześniej się nie spotkałam z czymś takim, aż do dziś, kiedy Olek po tym, jak zabroniłam mu grzebać przy gniazdku, po raz kolejny stracił oddech i w momencie zrobił się siny, w dodatku jakby stracił przytomność. Przeraziłam się mocno, jak zwykle zresztą kiedy widzę go sinego i walczącego o oddech. Postanowiłam zapytać dr. Google'a i czytam...

Napady afektywnego bezdechu, zwane również napadami omdleń, polegają na wystąpieniu bezdechu, utraty przytomności i obniżeniu napięcia mięśniowego pod wpływem działania niekorzystnych bodźców.
U większości niemowląt pierwszy napad afektywnego bezdechu występuje między 6. a 18. miesiącem życia. Rzadko napady zaczynają się po 2. rż., ale nie ma ani jednego dobrze udokumentowanego napadu afektywnego bezdechu, występującego po raz pierwszy w wieku powyżej 4,5 lat. U większości dzieci występuje przynajmniej 1 napad afektywnego bezdechu w tygodniu.
Po krótkim okresie nasilonego płaczu u dziecka następuje zatrzymanie oddechu w fazie wydechu. Początkowo sinica pojawia się wokół ust, dziecko staje się wiotkie i na krótki czas traci przytomność. Wielu rodziców obserwuje także zjawisko "zanoszenia się"u silnie płaczących niemowląt. Prawie połowa dzieci natychmiast odzyskuje przytomność i nie stwierdza się u nich żadnych niepokojących objawów, pozostałe zapadają w sen, który rzadko trwa ponad godzinę. 
Napad występuje po zadziałaniu określonego bodźca i przebiega podobnie u wszystkich chorych dzieci. W 72% przypadków przyczyną sinych napadów afektywnego bezdechu jest złość lub frustracja, rzadziej ból lub inne czynniki. U 54% dzieci napady powtarzają się tylko po zadziałaniu jednego określonego bodźca. Niezmiernie rzadko dochodzi do samoistnego napadu. Sine napady afektywnego bezdechu nigdy nie występują podczas snu.

No i jakbym czytała o Olku. Wszystko, wszyściutko się zgadza.
U nas napady bezdechu zaczęły się już jakiś czas temu i zdarzają się często, czasami kilka w ciągu dnia (!). Wygląda to tak jak w opisie, czyli jak dla mnie przerażająco. Wcześniej bezdech występował przy większym płaczu, tak jakby płakał "za bardzo" do utraty tchu, ale ostatnio Olek traci oddech ze złości po prostu... trwa to zwykle kilka sekund, ale dla mnie te sekundy to jakieś baaardzo długie.
Wiem, że nie można panikować (akurat..) i postarać się uspokoić dziecko, do tej pory dmuchaliśmy Olkowi w twarz, ale gdzieś przeczytałam, że tak nie powinno się robić, czy to prawda?
Czy ktoś miał z dzieckiem podobny "problem"?
Mam nadzieję, że Oluszko szybko z tego wyrośnie, bo osiwieję normalnie.

źródło: klik

18 komentarzy:

  1. O matulu, powiem Ci, że pierwszy raz o tym słyszę i rzeczywiście brzmi bardzo nieprzyjemnie. Mam nadzieję, że szybko z tego wyrośnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. O takim bezdechu nie słyszałam. Życzę, aby Olo wyrósł z tego szybko.

    OdpowiedzUsuń
  3. O jaa, ale koszmarnie brzmi :O

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsze słyszę! Oby jak najszybciej z tego wyrósł

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam, bo znajomej dziecko ma zdiagnozowany. Może zamiast w google czytać i się napędzać podejdź do pediatry i zapytaj, opisz dokładnie co się dzieje, jak możesz pomóc, jak reagować itp.? Z doświadczenia wiem, że im więcej w google znajdziesz, tym bardziej się nakręcisz, a czasami to nie to co się wydaje. Zdrowia dla Olka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że zapytam lekarza. Choć teraz przychodnie omijamy łukiem, bo mamy zaległe szczepienie.
      Ostatnio na wizycie prywatnej Olek "zawiesił się" po badaniu, mówię więc, że on tak często, na co lekarka, że "niektóre dzieci tak mają" ;/

      Usuń
  6. my też tak mieliśmy często, potem rzadziej a teraz już nie pamiętam kiedy była ostatnia taka akcja na pewno w tym roku. Mały ma juz 3 lata teraz skończone. Głowa do góry przejdzie!!

    OdpowiedzUsuń
  7. O jej wspolczuje bardzo i trzymam kciuki zeby jak najszybciej z tego wyrosl, biedactwo :( rozmawialas juz z lekarzem? Ja wczesniej sie z tym nie spotkalam i nic poradzic nie moge.

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam to.Mojej kuzynki syn tak miał.Wtedy po prostu dawało się klapsa w tyłek.
    Przeszło nie wiadomo kiedy.Głowa do góry!

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja Podopieczna ma podobnie, ale tylko przy mega płaczu. Jednak lekko dmucham w usta i mija. Nic mi nie wiadomo, na temat, czy można tak robić czy nie. 1,5r to trwa i jakoś nie zaszkodziło ;)

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba wiem jak to wygląda, ale nigdy nie wiedziałam, że to jednostka chorobowa - trzymacie się!

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba ja coś takiego miałam... raz jak miałam 7lat, a raz jak 9lat.. Ale nie wiedziałam, że to jest chorobą... Bo jeśli jest to jak to się leczy?

    OdpowiedzUsuń
  12. Co do dmuchania w buzię, to mi tą metodę przy zanoszeniu polecała położna dość młoda z aktualną wiedzą, więc chyba nie szkodzi...

    OdpowiedzUsuń
  13. http://oddychaj.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  14. http://bezdechafektywny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Moja córeczka też tak ma. Można z tym żyć :) - mówię tu o rodzicach, choć poziom stresu jest ogromny. Lekarka zaleciła, by w czasie omdlenia podnieść dziecko, najlepiej pionowo wziąć na ręce i wynieść na dwór. Polecam też zrobienie badań neurologicznych i kardiologicznych. Da pewność czy to bezdech czy niestety coś innego jest przyczyną omdleń. Pozdrawiam. Mówią, ze dzieci wyrastają z tego, więc trzymajmy się.

    OdpowiedzUsuń
  16. Lenka ma 4 lata, pierwszy napad w wieku 6 msc, później kolejne, po każdym wizyta u neurologa i badanie eeg w celu wykluczenia padaczki (napady były z drgawkami). Najpierw było od płaczu, teraz ktoś np. może zwrócić jej uwagę, a ona przestaje oddychać. Dla rodziców to coś strasznego. Niby w wieku 6 lat powinno minąć - nam zostały jeszcze 2. Najgorszemu wrogowi nie życzę tych doświadczeń. (przepraszam, ale nie mogę dłużej pisać, zapraszam prywatnie: zabaoskar@tlen.pl)

    OdpowiedzUsuń
  17. Moj synek ma 20 miesiecy i juz mial 6 takich napadow (dzisiaj akurat kolejny). Uderzyl sie i zaczal plakac. Dmuchalam w twarz, ale nie pomoglo i zemdlal. Za kazdym razem stresuje tak samo. Zaczelam wiec z mezem czytac co to moze byc. Mam zamiar isc do lekarza zrobic badania jakies by wykluczyc ewentualnie jakies choroby. Mam nadzieje, ze wyrosnie z tego.

    OdpowiedzUsuń