sobota, 29 marca 2014

Panu już podziękujemy!

Postów o "odsmoczkowaniu" ostatnio duuużo się pojawiło.
Mnie ruszyło po poście Polisz mam i dzieciole, a później "dobiło" jeszcze kilka innych.

Olek od początku miał bardzo silny odruch ssania. Smoczka dostał w 5 dobie życia, zaprzyjaźnił się z nim bardzo, za bardzo. My też.
Pan smok przy płaczu, pan smok do spania. Doszło do tego, że bywały dni, kiedy mój syn najchętniej  smoka nie wypluwałby z buzi. Mnie to nie przeszkadzało, a niech ma, malutki taki, niech sobie possie, przecież co mi tam szkodzi?

No i mnie tak ruszyło po tym poście u dziecioli, że postanowiłam na początek ograniczyć używanie smoczka w dzień. Nie chciałam od razu przywalić z grubej rury, wiecie, bałam się, że Młody będzie jak narkoman na głodzie. W międzyczasie dotarło do mnie, że moje dziecko prawie na każdym zdjęciu ma (nie)przyjaciela w buzi.

No więc ograniczyliśmy. Smoczek był tylko do drzemki i wieczorem/w nocy. Dla Olka to i tak baaardzo duża zmiana. A dla nas jeszcze większa, bo okazało się, że nasz syn nie jest gadułą... on jest MEGA gadułą. Bez smoka w buzi ciągle coś mruczy pod nosem, śpiewa, bleblebluje. Minęły 2 tygodnie.

Przyszedł czas pożegnać go całkowicie. Porę sobie wybrałam idealną, jak to ja.
Przed spaniem wieczornym odłożyłam go tam, gdzie wzrok młodego nie sięga, ale tak, żebym miała do niego szybki dostęp. Ryyyyk, no bo czegoś tu brak, chwila zawahania, ale przecież się nie poddam?! Przytuliłam, dałam jeszcze possać pierś i odłożyłam Bzyka do łóżeczka... mruknął coś pod nosem i zasnął!!! ZASNĄŁ BEZ SMOCZKA! PIERWSZY RAZ!
Noc spokojna.

Większy problem będzie z drzemkami. Wiem to już po pierwszej porannej. Wielkiego płaczu nie było, ale za smoczka robi teraz mój cycek. W sumie, nie przeszkadza mi to, ale do mężowego cycka Młody się nie dobiera, a w kolejny weekend chłopaki znów muszą się obejść beze mnie, jednak wierzę, że dadzą radę, mamy przecież tydzień.

Wiem, że jeszcze zdecydowanie za wcześnie na wielkie radości, ale jenyyy, mam chęć. Chcę widzieć moje dziecko uśmiechnięte, a nie zatkane kawałkiem gumy i plastiku.
I musiałam tu napisać, bo mi będzie wstyd kiedy odpuszczę :P

Damy radę?!
Damy!
Trzymajcie kciuki :)))

7 komentarzy:

  1. Pewnie, że dacie!!
    Trzymam kciuki :)
    U nas poszło odwrotnie najpierw na drzemkach bez smoka (ale spacerowo), potem na noc. Tylko synal nie był bardzo smoczkowy, taki, co do snu smoka miał.
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. O rany ale mńie zakoczylaś z tym, ze byliśmy początkiem drogi w pożegnanie smoczersa;))) Bardzo sie cieszę, ze tak pięknie Wam poszło:))) Jestem przekonana, że dacie radę:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Natychmiast wyrzuć wszystkie smoczki jakie macie w domu, bo jak jakiś schowasz na czarną godzinę to jest duża szansa że odpuścisz ;)) Oby tak dalej gładko szło!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dacie radę! My też się przymierzamy, ale jakoś tak długo się zbieram...

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że u nas obyło się bez smoczka, nie muszę przechodzić takich stresów :)
    Ilona

    OdpowiedzUsuń