środa, 8 stycznia 2014

Pole minowe

Nasze mieszkanie to pole minowe.
ONE są wszędzie. Jeden zły ruch. Jeden krok.

Zanim pojawił się dzidziuś, narzekałam na psie zabawki, a to raptem kilka piłek było!
Do szału (i zawału) doprowadzało mnie to, że idąc w nocy do toalety zawsze, ZAWSZE moja stopa stanęła na najgłośniejszej piłce. Jak już na niej stanęłam, to tak stałam kilka sekund, z przekleństwami pod nosem, bo przecież jak podniosę nogę, to piłka nabierając powietrza znowu wyda znienawidzony dźwięk.
Teraz jest gorzej...
do piłek doszły jeszcze zabawki dziecia.
Kto do cholery robi zabawki, które nie mają wyłącznika? Włączy się to przy sprzątaniu, bo skrzydełko się poruszyło i gra minut pięć. Mam ochotę cisnąć tą pszczółką przez okno, ale przecież to jego ulubiona.
A na dywanie leży jeszcze kilka. Wrzucam więc delikatnie wszystkie do pudełka. Grające na samą górę, żeby przez przypadek nic nie nacisnąć. Uff, udało się... i w tym momencie delikatnie trącam nogą pudło... BUUUM! grają wszystkie.

"Hitem" jest bączek. Bączka Oluś dostał od dziadka, a ja nienawidzę tej zabawki od pierwszego włączenia. Świeci jak dyskoteka i gra o tak  "DING! DING!". W dodatku coś mu się podziało i potrafi się włączyć sam w środku nocy. Mąż mówi, że rozkręci i naprawi. Nie mogę się doczekać, bo jak on coś rozkręci to naprawić się tego już na pewno nie będzie dało.
(chyba nie muszę mówić, że jak młody słyszy bączka to podskakuje i szczerzy swoje dwie, dolne jedynki)


13 komentarzy:

  1. hahaha:) "mąż coś rozkręci, to już na pewno nie będzie działać" hahahahah

    OdpowiedzUsuń
  2. Świadomie naszej szanownej małej młodzieży nie kupowaliśmy żadnych zabawek piszczących, migoczących, grających. Niestety stał się ich posiadaczem za sprawą cioć i babć. O zgrozo! Melodyjki z maty śnią mi się po nocy. Ale cóż począć...młodemu pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas to samo.
    Maly uwielbia wszystko grające i potrafi powlączac kilka na raz machając przy tym rytmicznie glowka/dupka :/

    OdpowiedzUsuń
  4. nie raz w nocy myślałam że zejdę na zawał jak gąsienica zaczęła śpiewać alfabet albo szczeniaczek uczniaczek się odezwał :D masakra

    OdpowiedzUsuń
  5. Życie, kochana, życie ;) Ale ten bączek dyskoteka to szał, nie widziałam takiego :P My mamy tradycyjnego bąka - na szczęście Karola jeszcze nie opanowała do końca tej sztuki :P:P:P

    OdpowiedzUsuń
  6. Heh no to Ci bardzo współczuję! Z piłek zwierzęcych (zabawek ogólnie) zawsze wyjmowaliśmy z rodzicami te piszczały! A synek już jest uczony sprzątania (przed kąpielą), a czasem zdarza się, że ja posprzątam. Męża goń do naprawienia zabawki, a jak się uda to rozmontuj sama baterie!
    Pozdrawiam :) I życzę noktowizora na przyszłego Mikołaja :)

    OdpowiedzUsuń
  7. My się staramy wieczorem przed snem chować, ale bywa różnie :) I poszła wieść do rodziny i znajomych, że jak grające, to z opcją OFF! Po kilku godzinach zabaw w święta rok temu zrozumieli dlaczego i jest dobrze ;) A najlepiej z regulacją trybu głośności. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Dostałaś ode mnie małego "wiruska" :)
    Zapraszam na mój blog po szczegóły
    http://czekamynacud.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  9. Hahha u nas kiedyś w nocy odezwał się sam z siebie szczeniaczek uczniaczek. Mówił przez 5 minut i oczywiście obudził wszystkich łącznie z kotem

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też się zastanawiam jak w ogóle można robić zabawki bez wyłącznika?? Na szczęście za wiele takowych nie mamy, ale jednak. I też zawsze kładę je na górze pudła, ale one w najmniej oczekiwanych momentach osuwają się na inne i włączają.. Masakra z nimi no ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. a ja nie na temat trochę - czy w tv leci ulubiona "bajka" Olka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taa, zaraz za reklamami :))
      a serio, staramy się nie pozwalać Olkowi oglądać tv, ale jak się dorwie do pilota, to sobie przypadkiem włącza biegające mrówki i paatrzyyy ;))

      Usuń