wtorek, 30 grudnia 2014

52 :)

Ostatnie zdjęcie projektowe. Koniec roku, nie ogarniam.

Życzymy Wam udanej zabawy sylwestrowej i szczęśliwego Nowego Roku! 


poniedziałek, 22 grudnia 2014

wtorek, 25 listopada 2014

46 i 47 / 52

Żyjemy. 
Nie było posta na 20 miesięcy, więc naskrobię szybko co u Oluszka.
Walczy w wyłażącymi zębami. Ostatnio pojawiły się dwie dolne czwórki, więc czekamy jeszcze tylko na "trójki" i "piątki". Humory różne. 
Waży prawie 15kg i mierzy 92cm. 
Powtarza wszystko. 
Uwielbiam jak chowa się pod kołdrą i woła psa "Diiijuuuu choćć!". Jak rano mówi "kała, hebaka, bułka, chleep, śinka", śniadanie zaplanowane. Jak przekręcam klucz w zamku wracając do domu i słyszę za drzwiami "mama, mama, mama!", a chwilę póżniej małe rączki oplatają moją szyję. Każde słowo z jego ust rozmaśla mnie totalnie, nawet to przekorne "nieeee-eee" w połączeniu ze słodkim kiwaniem głową. No zwariowałam, oszalałam, każdego dnia zakochana jestem bardziej w tym moim małym łobuziaku. 


Akuku
46

Przedświąteczny przegląd
47



niedziela, 9 listopada 2014

45/52

Rozczochrany Miś.
Po 4 godzinnej drzemce. 



piątek, 31 października 2014

Mamika i Tati

Przez chwilę nie wiedziałam, zastanawiałam się, aż zapytałam "mamusia?" i wszystko jasne - Mamika! Słyszę trzysta razy dziennie, uwielbiam, rozpływam się ♥ 
Tati też jest, tatuś. 

Tak. Takie rzeczy mnie cieszą. 
Uwielbiam go słuchać, uwielbiam jak "czyta" gazetę, glyguglygu. Powtarza każde słowo (czajnik!). Przekręca, wymyśla, tworzy. 
 

poniedziałek, 20 października 2014

41&42 / 19 miesięcy

Tak "ku pamięci".

Nowości w Olkowym słowniku:
(r)yby
apaka - apaszka
jedzie
jedz
makaka - masakra
guka - gumka
śpi
chodź

Ulubione piosenki? Olek by odpowiedział "bedzie bedzie" czyli "Bałkanica", "Papapa" czyli "Z kopyta kulig rwie", "jeee jeee jeeee!" czyli "I'm still standing". 


41/52

42/52

poniedziałek, 6 października 2014

wtorek, 30 września 2014

niedziela, 21 września 2014

18 miesięcy Olka! 37&38/52

Łołołooooo, mój mały Miś Rozbójnik skończył wczoraj 18 miesięcy. Półtora roku. PÓŁTORA ROKU!
  • W 18 miesiącu wyszła Oluszkowi pierwsza czwórka. Stan uzębienia na dziś sztuk 8.
  • Waga ok. 14,2 kg.
  • Wzrost 89cm
Wchodzi już sam po schodach, na 4 piętro. Ja mam zadyszkę, a on chyba w ten sposób ładuje baterie. Kopie piłkę, w końcu, ku ucieszę starego ojca. Myje sam brzuszek, nóżki, buźkę, no i ząbki oczywiście.Wspina się wszędzie. 
Trochę ruszył z mówieniem, nowe słowa: kuko-kółko, uchu-ucho, oko, okuoku-okulary, idzie. Próbuje też powtarzać pojedyncze słowa np. syysie-słyszę.

No uwielbiam go i tyle, co się będę rozpisywać.

37/52

38/52




poniedziałek, 15 września 2014

Wyniki konkursu! :)

Ojeju jeju, wybranie zwycięzców to ciężka sprawa. Najchętniej wybrałabym wszystkich, ale niestety :(
Proszę o adresy do wysyłki nagród na sawkova@gmail.com. Zgodnie z regulaminem konkursu, na adresy czekam 5 dni.

  • 56manka
  • D.
  • Kamyk

Gratulacje! 

niedziela, 7 września 2014

35&36



Przypominam też o konkursie: KLIK!

poniedziałek, 1 września 2014

Konkurs!

Razem z firmą Sequoia przygotowaliśmy dla Was konkurs, w którym do zgarnięcia są aż 3 zestawy nagród!

Zestaw składa się z:



Żeby wziąć udział w konkursie wystarczy odpowiedzieć na pytanie

"Jak wzmacniacie odporność Waszej rodziny?" 

Regulamin konkursu:
  • Konkurs trwa od 01.09.2014r. do 10.09.2014r. 
  • Odpowiedż na pytanie należy umieścić pod postem konkursowym.
  • Wyniki konkursu zostaną ogłoszone do dnia 15.09.2014r.
  • Zwycięzcy mają 5 dni na podanie swoich danych adresowych (imię i nazwisko, adres na terenie RP) na sawkova@gmail.com
  • Nie otrzymanie danych w terminie wiąże się z wyłonieniem kolejnego zwycięzcy. 

Powodzenia! 

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

31/52 & 32/52 & 33/52 & 34/52

Ulubiona książka.
31/52

32/52

33/52
 
34/52



Ahoj! :) 

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

#tylewygrać

Olek biegnie do mnie i krzyczy: Mama!
Ja rozkładam ręce żeby go przytulić i mówię: Uwielbiam jak mówisz "mama"!
Olek zadowolony przytula się i krzyczy: Mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama-mama!

środa, 30 lipca 2014

30/52

A jeszcze nie dawno ledwo czubkiem głowy do blatu dostawał...


poniedziałek, 28 lipca 2014

Inglesina Trip - spacerówka idealna?

Inglesinę wypatrzyłam sobie jak Olek był jeszcze małym niemowlakiem, ale na ostateczną decyzję mieliśmy jeszcze trochę czasu. Pół internetu przekopałam, w sklepach się naoglądałam różnych wózków, "przymierzałam" Olka, ale ciągle w głowie miałam ją.
Cena odstraszała, no ale... przecież to miłość od pierwszego wejrzenia.

Mamy model z 2013 roku w kolorze Vinile Black.
Wózka używamy od końca marca, praktycznie codziennie. Nasza "duża" spacerówka od jakiegoś czasu kurzy się w piwnicy (używana tylko w warunkach ekstremalnych), nie byłabym w stanie wnosić jej z dzieciakiem na 4 piętro, Inglesina po prostu wjeżdżam, nic nie dźwigam, nawet jak jestem mocno obładowana zakupami to super sobie radzę. Wjeżdżam nią schodek po schodku, a raczej co dwa schodki (wiem, ciężko zrozumieć), a wyjście na 4 piętro zajmuje mi kilka minut.
No ale pierdu, pierdu.


  • Ładna!
  • Lekka, ok. 7kg .
  • Składa się szybko i łatwo. Rozkładałam ją już jedną ręką, z Olkiem na drugiej, także spoko. Posiada uchwyt do przenoszenia, a po złożeniu zajmuje mało miejsca. 
  • Budka jest ogromna,w pozycji siedzącej sięga do samego pałąka, w razie deszczu dzieciak nie zmoknie (folia też jest w zestawie, ale ja na drugie mam skleroza), chroni przed wiatrem, a latem robi cień. Można ją szybko odpiąć, lub zawinąć część materiału i zrobić sam "daszek".
  • Pozycja leżąca. Oparcie jest regulowane w 3 pozycjach. 
  • Podnóżek regulowany.
  • Dosyć duże koła. Przednie skrętne z możliwością blokady. 
  • Pod wózkiem jest kosz na zakupy. Wygląda licho, ale na prawdę dźwignie sporo. 
  • W budce kieszonka na drobiazgi i okienko, które ratuje nas przed marudą, wystarczy zabawić się w "akuku" :D.
  • Elastyczny pałąk. Bardzo wytrzymały.
  • W zestawie mamy uchwyt na kubek, osłonę przeciwdeszczową i osłonkę na nóżki (ale to chyba zależy gdzie się kupuje).
  • Wiadomo, wózek terenowy to to nie jest, ale daje radę nawet w lesie.

Z minusów (ale dla mnie mało istotnych):
  • Ciężko opuścić oparcie w pustym wózku, może brakować trzeciej ręki, która pociągnie za oparcie. Z dzieckiem w wózku nie ma żadnego problemu, bo oparcie opada pod jego ciężarem, ale trzeba to robić delikatnie. 
  • Dla niższych osób rączki mogą być za wysoko. Nie ma możliwości regulacji. U nas nie ma problemu, bo my "duzi", jest idealnie.
  • Przy rozłożonym oparciu ciężko się dostać do kosza.


Podsumowując, baardzo polecam! Nie sądziłam, że porzucę "dużą" spacerówkę na rzecz "parasolki". Mam nadzieję, że jeszcze długo nam posłuży.
Cena może zniechęcać, ale trzeba rozglądać się za promocjami, naszą kupiliśmy z Smyku za 599zł, sporo, ale jak najbardziej warto.

Jeśli macie jakieś pytania dotyczące wózka, albo ktoś zechce dokładne wymiary to walcie śmiało! :)

niedziela, 20 lipca 2014

16 miesięcy & 29/52

To lecim:

  • 13,5 kg,
  • 85 cm,
  • 7 zębów (ostatnio w ciągu kilku dni wylazły trzy!),
  • pieluchy 4+,
  • jedna drzemka w ciągu dnia
-Olek ostatnio stał się mega przytulasem. Oplata moją szyję tymi małymi łapkami i ściska mooooocno, najmocniej, a później łapie moją twarz i daje mi cudnego buziaka. 
-Od kilku dni nie chce pić z bidonu, a nawet butelki z dzióbkiem są już be. Teraz pije najchętniej prosto z butli, albo ze szklanek. 
-Widząc mnie na zdjęciu nie krzyczy już "cycy" tylko "MAMA!".
-Nazywamy go mocnopomocnym, bo najchętniej pół dnia by odkurzał, zamiatał, mył okna i podłogi. 
-Nadal jest cycoholikiem do kwadratu. Co najlepsze, ostatnio dzieli się mlekiem z maskotkami, przynosi i podstawia do piersi.
-Mówi dużo, choć wszystkie słowa są do siebie bardzo podobne. Dla obcych pewnie ciągle mówi to samo wymyślone słowo, ale ja wiem... telefon, lampa, huśtawka, skarpetka, kwiatek!
-A kwiatki to są spoko, Olek uwielbia wąchać kwiatki, wszyscy muszą wąchać kwiatki, bo inaczej będzie pociągał nosem. Oczywiście po powąchaniu trzeba zrobić "apsik!" bo wtedy jest największy śmiech.
Wystawia też swoje śmierdzące stopy do wąchania, nie ma szans, muszę powąchać i powiedzieć "co za smród", śmiechu co niemiara. 
-Tupie nóżkami w miejscu. 
-Zaczął zaczepiać ludzi na ulicy, robi pa-pa i posyła buziaki, ale nigdy nie podchodzi za blisko.
-Puszcza sam bączka, sortuje klocki i wkłada do dziurek "gwoździe" z Ikeowskiej przebijanki.
-Jest cudny, no.


29/52 - projekt 52

środa, 16 lipca 2014

28/52

zamyślony


poniedziałek, 7 lipca 2014

27/52

Syn mój najsłodszy, czekoladowym lodem umazany tak padł minutę po wyjściu z ZOO.

52 tygodnie


niedziela, 29 czerwca 2014

piątek, 27 czerwca 2014

Bleble i 25/52

3...2...1... piątek, piąteczek.

Za jakieś 4 godziny mój kochany mąż wyjdzie z pracy, pogna do biedronki po pieluchy i piwsko, chwilę po 16 wejdzie do domu, rzuci reklamówki i krzyknie "Piątek, piąteczek, piątunio. Urlop, urlopik!".
Pierwszy mężowy urlop od niepamiętamkiedy, CAŁE (mam nadzieję) 2 tygodnie!
Mężowy plan (no mężu, już Ci zaplanowałam, nudzić się nie będziesz, nie martw się): Karmienie, przewijanie, sprzątanie, spacery, wyprowadzanie psa, spacery, karmienie, przewijanie, sprzątanie. Ja mogę ewentualnie gotować i finito, leżę i pachnę.

A serio, w planach mamy wycieczkę do chorzowskiego ZOO, z tej okazji Olek wczoraj ogarnął, jak robi małpka "u-u-u-u-u".

Mam tylko nadzieję, że do tego czasu aparat zostanie w końcu reanimowany i będę Was mogła zasypać zdjęciami, sesesesese.


O, jeszcze zdjęcie z 25 tygodnia. Nie ogarniam i coś namieszałam z tymi tygodniami i zdjęciami.
25/52 tygodnie
___________________________________________________

Ogłoszenie parafialne: 

Mam do sprzedania nosidło egronomiczne NUBIGO. Panel ma 37cm szerokości i 40cm wysokości w najwyższym miejscu. W komplecie kapturek przypinany na napy.
Jest fajowe, można nosić na plecach, z przodu z boku. Dla mnie plusem było, że przy noszeniu z przodu można skrzyżować pasy na plecach. Niestety Olek jest anty-nosidłowy, było użyte zaledwie kilka razy.


piątek, 20 czerwca 2014

15 & 24/52

15 miesięcy zleciało jak z bicza strzelił.
Ostatnio trzymałam na rękach taką 5 miesięczną kruszynkę, nie wiedziałam jak ją chwycić, a przecież jeszcze nie dawno Olek był takim okruszkiem. I nadal jest, tylko trochę większym ;)

Oluszko w liczbach.
  • 15 miesięcy
  • 4 zęby
  • ubrania 92
  • buty 22
  • drzemka 1
  • kilometrów mnóstwo
  • siniaków takoż
Cudak nasz wszedł teraz w etap naśladowania, podpatruje wszystko. Bieganie w miejscu opanował. Pokazywanie języka też. Uwielbia sklepy z butami, a jak widzi biustonosze to krzyczy "cycy!". 
Owoce mógłby jeść tonami. Z obiadami różnie, ostatnio jakoś nie wchodzą. Po kichnięciu mówi "agiii!" (apsik). Ogólnie bardzo go bawi smarkanie i takie tam obleśne rzeczy.
Polubił się z huśtawką, bujanie kilka razy dziennie musi być. Ma swoje ulubione piosenki. Jak słyszy muzykę to ZAWSZE tańczy, w domu, w sklepie, w samochodzie. Klaszcze w ręce i buja się.
No i niestety odkrył, że w nosie można pogrzebać. 

projekt 52 - 24/52

wtorek, 10 czerwca 2014

22&23/52

22/52


23/52


zdjęcia z poprzednich tygodni: projekt 52

wtorek, 27 maja 2014

Bezdech afektywny

Słyszeliście kiedyś?
Ja powiem szczerze nigdy wcześniej się nie spotkałam z czymś takim, aż do dziś, kiedy Olek po tym, jak zabroniłam mu grzebać przy gniazdku, po raz kolejny stracił oddech i w momencie zrobił się siny, w dodatku jakby stracił przytomność. Przeraziłam się mocno, jak zwykle zresztą kiedy widzę go sinego i walczącego o oddech. Postanowiłam zapytać dr. Google'a i czytam...

Napady afektywnego bezdechu, zwane również napadami omdleń, polegają na wystąpieniu bezdechu, utraty przytomności i obniżeniu napięcia mięśniowego pod wpływem działania niekorzystnych bodźców.
U większości niemowląt pierwszy napad afektywnego bezdechu występuje między 6. a 18. miesiącem życia. Rzadko napady zaczynają się po 2. rż., ale nie ma ani jednego dobrze udokumentowanego napadu afektywnego bezdechu, występującego po raz pierwszy w wieku powyżej 4,5 lat. U większości dzieci występuje przynajmniej 1 napad afektywnego bezdechu w tygodniu.
Po krótkim okresie nasilonego płaczu u dziecka następuje zatrzymanie oddechu w fazie wydechu. Początkowo sinica pojawia się wokół ust, dziecko staje się wiotkie i na krótki czas traci przytomność. Wielu rodziców obserwuje także zjawisko "zanoszenia się"u silnie płaczących niemowląt. Prawie połowa dzieci natychmiast odzyskuje przytomność i nie stwierdza się u nich żadnych niepokojących objawów, pozostałe zapadają w sen, który rzadko trwa ponad godzinę. 
Napad występuje po zadziałaniu określonego bodźca i przebiega podobnie u wszystkich chorych dzieci. W 72% przypadków przyczyną sinych napadów afektywnego bezdechu jest złość lub frustracja, rzadziej ból lub inne czynniki. U 54% dzieci napady powtarzają się tylko po zadziałaniu jednego określonego bodźca. Niezmiernie rzadko dochodzi do samoistnego napadu. Sine napady afektywnego bezdechu nigdy nie występują podczas snu.

No i jakbym czytała o Olku. Wszystko, wszyściutko się zgadza.
U nas napady bezdechu zaczęły się już jakiś czas temu i zdarzają się często, czasami kilka w ciągu dnia (!). Wygląda to tak jak w opisie, czyli jak dla mnie przerażająco. Wcześniej bezdech występował przy większym płaczu, tak jakby płakał "za bardzo" do utraty tchu, ale ostatnio Olek traci oddech ze złości po prostu... trwa to zwykle kilka sekund, ale dla mnie te sekundy to jakieś baaardzo długie.
Wiem, że nie można panikować (akurat..) i postarać się uspokoić dziecko, do tej pory dmuchaliśmy Olkowi w twarz, ale gdzieś przeczytałam, że tak nie powinno się robić, czy to prawda?
Czy ktoś miał z dzieckiem podobny "problem"?
Mam nadzieję, że Oluszko szybko z tego wyrośnie, bo osiwieję normalnie.

źródło: klik

poniedziałek, 26 maja 2014

wtorek, 20 maja 2014

14 miesięcy Oluszka


  • Waży ze sto kilo. Znaczy 12 i pół
  • Pieluchy rozmiar 4+
  • Ciuchy 86/92
  • Zęby 4

Chodzi, biega, ucieka, zawraca, przewraca się, wstaje i idzie dalej. Wyrósł już z pierwszych butów, w 3 tygodnie kurka, a takie śliczne były.
Dmucha, chucha.
Poproszony podaje różne przedmioty, wrzuca zabawki do pudła, pranie do pralki, pieluchy do kosza.
Przynosi bluzkę/spodnie. Próbuje ubierać sam skarpetki/buty (nam też!). Taki samodzielny chłopak.
Rano po śniadaniu i wieczorem w kąpieli domaga się umycia ząbków.
Złości się bardzo szybko. Bunt jedzeniowy trwa.
Uwielbia jak się go goni. Zerka, czy go widzę, a jak się do niego skradam to szybciochem ucieka i się śmieje.
Ulubione słowa "bam" i "am". Jak chodzi to ciągle coś pod nosem mruczy. A mnie rozwala na łopatki jak mówi słodkim głosikiem "kotek!", brzmi to mniej więcej jak mix koto/koko/kote, ale wiadomo, że chodzi o kotka. Kota wypatrzy wszędzie, uwielbia!
Mówi też "nie" i "nie ma", no i "cici" (cycuuuś) obowiązkowo :P 

niedziela, 18 maja 2014

20/52

Olucho ma ostatnio fazę na przytulanie podłogi.


wtorek, 13 maja 2014

Takasytuacja.

Południe dochodzi. Syn "ogarnięty" od dawna, ale matka jeszcze piżaming uprawia.
Mówię więc, że czas nadszedł...
Stoję w łazience, zrzucam piżamę, a tu mój syn kochany tup tup do pokoju, po chwili wraca, rączkę wyciąga i swoją koszulkę mi podaje. Cozasłodziak ♥♥♥

poniedziałek, 12 maja 2014

Śniadanie według Olka

Kanapka z żółtym serem + pomidor + woda.
Ekipa sprzątająca: pies w typie bokser, matka bez sił.

  1. Wziąć pomidora do ręki, dotknąć ust, zrobić kwaśną minę, wepchnąć pomidora mamie do buzi.
  2. Wziąć kawałek kanapki, dotknąć ust, zrobić kwaśną minę, dać psu do zjedzenia.
  3. Wziąć pomidora, dotknąć ust, rzucić na podłogę.
  4. Wziąć chleb, wsadzić do buzi, wypluć, rozgnieść na stoliku.
  5. Wziąć pomidora i powtórzyć krok 2.
  6. Zakrztusić się wodą.
  7. Kanapkę wsadzić do ust, wypluć, zdjąć ser, zjeść ser, chleb dać psu.
  8. Zdjąć ser z chleba, zjeść ser, chleb wsadzić do buzi, wypluć.
  9. Przeżuty chleb wcisnąć mamie do buzi, krzyczeć przy tym szaleńczo "am, am, am!".
  10. Powtórzyć krok 3 razy 20.
  11. Powtórzyć krok 6 razy 10.
  12. Wypić szklankę wody i zakończyć wszystko pięknym "AAAAaaaaach". 
Ach, to takie piękne, że nic tylko książkę napisać! 

niedziela, 11 maja 2014

19/52

chodzę, biegam, uciekam.


wtorek, 6 maja 2014

Żyjemy i...

Żyjemy.
I cierpimy.
Młody, bo zęby nie dają spokoju. Wszak czas najwyższy na pojawienie się dwójek.
Matka, bo 4 zęby wbijają się kilkanaście (żeby tylko) razy dziennie w różne części ciała. Czuję się jak na początku przygody z KP. Zagryzam zęby zanim młody się wgryz... ee.. przyssie, a przysysa się czasami co 5 minut. Nie mogę obok niego usiąść, bo zaraz próbuje ściągać mi bluzkę, rzuca się na piersi jakbym co najmniej 3 tygodnie go głodziła. No normalnie pierwszy raz mam dosyć i źle mi z tym.


Edit:
Napisałam do Pani Magdy z LLL, ponoć takie częste "cycolenie" to normalny etap i minie. Z jednej strony młody chce być samodzielny, a z drugiej to go przeraża więc sprawdza, czy mama jest, czy są piersi i mleko, jest bezpiecznie. Ufff. Męczące to, ale przeczekamy :)

poniedziałek, 5 maja 2014

środa, 30 kwietnia 2014

17/52

O o o o, okazało się, że mój przewspaniały mąż zerka na bloga. Tak przypadkiem całkiem.
No i mnie dziś ochrzanił, że zdjęcia z tygodnia 17 brak, więc nadrabiam, no.


mam Cię, Matko!

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Trzynaście i 16/52

13 miesięcy. Zęby 4. Prawie 12 kg. 81 cm.
Chodzi. Zdarł skórę z nosa i podbił oko.
Pożegnał smoczek.
Tańczy.
Ostatnio na topie jest pokazywanie gdzie ma pępek.
Zwierzaki uwielbia. Wie jak robi piesek, kotek, krówka.
Przez słomkę umie pić.
I niezmiennie. Najcudowniejszy, najfajniejszy, najukochańszy, najładniejszy, naj.

Aparat nam zdechł, ale zdjęcie projektowe będzie.
Mój syn dziś zbierał dziś dla mnie kwiatki. Taki kochany.


Pozdrosy! 

czwartek, 17 kwietnia 2014

Tup tup.

Boruu, borruu. Syn mój cudny zaczyna się przemieszczać na dwóch nogach. 
Kilka dni temu kroczki były trzy, ale dziś postanowił zaszaleć i przejść całyyy pokój! Wzruszyliśmy się niesamowicie, a dzieć radochę miał, że hej!
Matka oczywiście musiała dzieciaka trochę zachęcić, żeby wyczyn powtórzył, a ojciec mógł kamerę odpalić i uwiecznić pierwsze kroki. 



niedziela, 13 kwietnia 2014

niedziela, 6 kwietnia 2014

14/52

piasek, piaaasek, tyyyle piasku... 
czyli pierwszy raz w piaskownicy 


piątek, 4 kwietnia 2014

Kryzys

Mam.

Smoczek, temat rzeka.
Mam kryzys. Moje dziecko wieczorem nie potrafi zasnąć. Jest najedzony, chce ssać, ssie, wścieka się. Wczoraj to chyba na drugim osiedlu go słyszeli, godzina wycia.
Ja zaś słyszę, że co ja się dziwię jak mu tak nagle smoczka zabrałam. Że takie małe dziecko musi mieć smoczka, bo ma silny odruch ssania. Że to za szybko.
I się zastanawiam...

W ciągu dnia zwykle nie ma problemu, czasami marudzi przed drzemką i zasypia tylko z piersią w buzi. Jak płacze, to wystarczy go przytulić i zagadać, uspokaja się równie szybko co ze smoczkiem. Na spacerach wystarczy do niego mówić, opowiadać, a nie zatkać smoczkiem i liczyć, że będzie siedział cicho. W samochodzie nie było/nie ma problemu.
Ale wieczorne zasypianie to koszmar. Usypiam go już tylko w naszym łóżku, bo odkładany drze się tak, jakby skórę z niego ktoś zdzierał. Co dziwne, jak miał smoczek to często wieczorem zasypiał przy piersi, mogłam go spokojnie odłożyć do łóżeczka i nie dawać smoczka (ale i tak mu wpychałam).

No i taką załamkę mam. W dodatku kolejny ząb na horyzoncie i to pewnie pogarsza sprawę.


Jestem twarda. Jestem twarda. Jestem twarda.

poniedziałek, 31 marca 2014

U nas...

Młody na fazę na "sroczka kaszkę" i pokazywanie gdzie mama ma oczko, więc tysiąc razy dziennie jego mały, słodki paluszek ląduje w moim oku. Na każdej stronie książki pokazuję bardzo głodną gąsienicę. Zapytany jak robi kotek odpowiada "kikikiki" (kici kici), taaa.

Po zatym dziś pierwszy raz bawił się samochodzikiem tak jak należy, przejechał nim cały pokój.
A matka chyba wykrakała sobie kryzys smoczkowy. Albo zęby?
Przed drzemką Robak dał popis swoich zdolności. Pierś nie, tulić nie, na boczek nie, miś nie, pierś nie, spać tak, spać nie, skarpetki fe, spać, nie spać, płakać, pierś nie, wyć, spać, nie spać, spać. Pół osiedla go słyszało.

Czas też na wymianę Olkowej garderoby. Ciepło się zrobiło, a bluzy wyglądają tak, jakby się w praniu skurczyły. Rozmiar 86 odpuszczam i wskakujemy w większy.

A, kupiliśmy też nową karocę dla królewicza. Jest boska, lekka, zwrotna i w końcu wyjście na 4 piętro nie zajmuje 40 minut.


niedziela, 30 marca 2014

sobota, 29 marca 2014

Panu już podziękujemy!

Postów o "odsmoczkowaniu" ostatnio duuużo się pojawiło.
Mnie ruszyło po poście Polisz mam i dzieciole, a później "dobiło" jeszcze kilka innych.

Olek od początku miał bardzo silny odruch ssania. Smoczka dostał w 5 dobie życia, zaprzyjaźnił się z nim bardzo, za bardzo. My też.
Pan smok przy płaczu, pan smok do spania. Doszło do tego, że bywały dni, kiedy mój syn najchętniej  smoka nie wypluwałby z buzi. Mnie to nie przeszkadzało, a niech ma, malutki taki, niech sobie possie, przecież co mi tam szkodzi?

No i mnie tak ruszyło po tym poście u dziecioli, że postanowiłam na początek ograniczyć używanie smoczka w dzień. Nie chciałam od razu przywalić z grubej rury, wiecie, bałam się, że Młody będzie jak narkoman na głodzie. W międzyczasie dotarło do mnie, że moje dziecko prawie na każdym zdjęciu ma (nie)przyjaciela w buzi.

No więc ograniczyliśmy. Smoczek był tylko do drzemki i wieczorem/w nocy. Dla Olka to i tak baaardzo duża zmiana. A dla nas jeszcze większa, bo okazało się, że nasz syn nie jest gadułą... on jest MEGA gadułą. Bez smoka w buzi ciągle coś mruczy pod nosem, śpiewa, bleblebluje. Minęły 2 tygodnie.

Przyszedł czas pożegnać go całkowicie. Porę sobie wybrałam idealną, jak to ja.
Przed spaniem wieczornym odłożyłam go tam, gdzie wzrok młodego nie sięga, ale tak, żebym miała do niego szybki dostęp. Ryyyyk, no bo czegoś tu brak, chwila zawahania, ale przecież się nie poddam?! Przytuliłam, dałam jeszcze possać pierś i odłożyłam Bzyka do łóżeczka... mruknął coś pod nosem i zasnął!!! ZASNĄŁ BEZ SMOCZKA! PIERWSZY RAZ!
Noc spokojna.

Większy problem będzie z drzemkami. Wiem to już po pierwszej porannej. Wielkiego płaczu nie było, ale za smoczka robi teraz mój cycek. W sumie, nie przeszkadza mi to, ale do mężowego cycka Młody się nie dobiera, a w kolejny weekend chłopaki znów muszą się obejść beze mnie, jednak wierzę, że dadzą radę, mamy przecież tydzień.

Wiem, że jeszcze zdecydowanie za wcześnie na wielkie radości, ale jenyyy, mam chęć. Chcę widzieć moje dziecko uśmiechnięte, a nie zatkane kawałkiem gumy i plastiku.
I musiałam tu napisać, bo mi będzie wstyd kiedy odpuszczę :P

Damy radę?!
Damy!
Trzymajcie kciuki :)))

wtorek, 25 marca 2014

Jest!

Jest, w końcu!
Pojawiła się prawa, górna jedynka. Po wieeeeeelu dniach marudzenia, płaczu, tarcia, gryzienia. Po tyyyylu litrach śliny.
Włożyłam dziś bezczelnie młodemu palec w paszczę i TADAAaa, czuć igiełkę!
Słychać też, bo młody już opanował sztukę zgrzytania zębami, siet.


niedziela, 23 marca 2014

12/52

Tort może nie wyglądał, ale smakował :)




czwartek, 20 marca 2014

ROK!



Dziś jest dzień wyjątkowy. Ach, odkąd ten mały chłopczyk jest na świecie, to każdy dzień taki jest, ale ten jest wyjątkowo wyjątkowy, bo nasz mały mężczyzna obchodzi dziś pierwsze urodziny! 
Tata niestety musiał iść do pracy, więc chwilowo świętujemy we dwójkę, ale później pójdziemy razem na dłuuugi spacer i się powzruszamy.
Zmienił się ten nasz syn niesamowicie przez rok. Z rozmiaru 56 przeskoczył do 86. Zamiast 3,64kg waży 11,5kg. W międzyczasie urosły mu dwa zęby, a i górna jedynka już nieśmiało wygląda z dziąsła.
Robi papa, najchętniej sobie do lustra. Pokazuje gdzie sroczka kaszkę ważyła. 
Nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Wejść na stolik? proszę bardzo! 
Chodzi przy pchaczu jak torpeda, ciężko za nim nadążyć. Nie usiedzi w miejscu 3 minut, wszędzie go pełno. Takie nasze żywe srebro :) 



Synku nasz kochany. Robaczku, Kasztanku, Oluszku, Żuczku.
Pojawiłeś się rok temu i od roku nie wyobrażamy sobie bez Ciebie życia. Rośnij zdrowy i duży. Uśmiechaj się ciągle, bo uśmiech masz najpiękniejszy. Wszystkiego najwspanialszego nasz Mały-Duży Skarbie. 
Jesteś najcudowniejszy! 

Kochamy!
Mama i Tata.


sobota, 15 marca 2014

Ach to Ty i 11/52

Po całym tygodniu pięknej, wiosennej pogody jest deszcz i wiatr co głowę urwać chce.
Chyba się odzwyczaiłam. Kiedyś tylko czekałam na taką pogodę, mogłam się owinąć ciasno kołdrą i siedzieć pół dnia przed komputerem.
Teraz? teraz tylko czekam na słońce, ja, która zimę wielbi(ła) i lata nie cierpi(ła). Uwielbiam codzienne spacery w słońcu, w lekkich kurtkach, bez szalików i czapek na głowach. Zatrzymywanie się przy każdym ptaszku, bo Olek je tak lubi. Zbieranie liści i patyków. Szukanie rudej wiewióry w parku. Wypad na plac zabaw w samo południe.

W końcu wyjście z domu nie jest poprzedzone półgodzinnym ubieraniem protestującego dziecka w kombinezon (no dobra, dla niektórych nadal jest + koniecznie wełniany śpiwór w wózku).
Narzucamy kurtki, zabieramy wodę, przekąskę, uśmiechy na buzi i staczamy się z 4 piętra. I tylko głowa Olkowi podskakuje, ale chyba to lubi, bo ma zaciesz :P
A, ostatnio wszyscy sąsiedzi muszą słyszeć, że Szanowny Pan Aleksander wychodzi właśnie na spacer, babababa dadadada gagagaga, mój słodki gaduła.

Mamy więc weekend lenia, kawy i pizzy.
Ale wiosna ma wrócić już we wtorek i tego się trzymamy :))

Zostawiamy Was z kolejnym (11 już!) zdjęciem projektu 52.


sobota, 8 marca 2014

10/52

pakujemy, stemplujemy, wysyłamy.


czwartek, 6 marca 2014

Fotel.

Wczoraj Oluszko przesiadł się z fotelika 0-13 do 9-18.
Przeciągałam ten moment jak tylko się dało i w sumie jeszcze nie jestem pewna czy to ten czas. Olek w poprzednim foteliku jeszcze się mieści, głowa nie wystaje, za to nogi... wiem, że mogą wystawać sporo, ale Olkowi "zwisają" tak, że niemożliwe jest poprawne poprowadzenie pasa.

Długo się głowiłam co wybrać. Byłam zdecydowana na kolejny fotel montowany tyłem do kierunku jazdy, ale pojawiła się wizja zmiany samochodu za kilka miesięcy. Bałam się, że do kolejnego samochodu fotel może nie pasować. Przez myśl przeleciało, że później możemy ew. sprzedać, ale sama nie kupiłabym używanego fotelika, więc odpada. Poza tym, czasami jeżdżę z mamą/teściową, które mają małe samochody, a nie wyobrażam sobie przewożenia dziecka "tylko na chwilkę" bez fotelika.

Zawęziłam wybór do dwóch.
Britax Romer King Plus 9-18kg i Recaro Young Sport 9-36kg.

Pojechaliśmy, przymierzyliśmy i... wybraliśmy Romera. Nie byłam przekonana do fotelika z rozstrzałem wagowym 9-36. Romer nam odpowiada, łatwo się montuje, pasuje do samochodu i w ogóle, jakiś ładniejszy jest :P

http://www.entliczek.pl/romer-king-plus-crown-blue.html

No więc wczoraj nastąpiła jazda próbna. Musieliśmy trochę przeorganizować samochód. Pies wylądował w bagażniku (spokojnie, ma tam więcej miejsca niż na tylnej kanapie, a i widoczność lepszą), Olek z tyłu (do tej pory jeździł na przednim siedzeniu), a ja obok niego, bo na szczęście kierowcą nie jestem ;)
Miś w szoku, milczał całą drogę i obserwował samochody. Siedział jak królewicz na tronie.



Mam nadzieję, że dokonaliśmy dobrego wyboru.
A Wy macie już wybór fotelika za sobą? :)

niedziela, 2 marca 2014

9/52

Chcę myszkę, komputer chcę, będę płakał, słyszysz? będę wył!