wtorek, 31 grudnia 2013

rok pierwszych razów.

2013 był cudny. Pierwsze spotkanie. Pierwszy uśmiech. Pierwsza choroba. Pierwsza rocznica ślubu.
Rok pierwszych razów.

Życzę Wam szczęśliwego 2014! Oby był jeszcze lepszy niż poprzedni ;))


sobota, 28 grudnia 2013

za szybko!

Za szybko, zdecydowanie za szybko mignęły te Święta.
Już nie mogę się doczekać kolejnych.

Wigilię spędziliśmy we trójkę. Cudnie było, choć nie wiedziałam w co ręce włożyć.
Przez 3 dni zrobiłam tysiące fotek i nakręciłam setki filmów, bo przecież to pierwsze Oluszkowe Święta Bożego Narodzenia, wszystko musi być udokumentowane.
Prezenty też były. I łzy wzruszenia się polały.


najlepsza zabawa. pudełka i papier! 

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Święta, Święta!

Kochani! 
Razem z Oluszkiem i Tatą Oluszkowym, życzymy Wam przecudnych, ciepłych, spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia! 



niedziela, 22 grudnia 2013

Takasytuacja.

W sklepie jestem, stoję w kolejce do kasy. Za mną tatuś z (chyba) trójką dzieci. Największy chłopczyk (na oko 8 latek) stoi obok mnie i uśmiecha się do siedzącego w wózku Olka. Podchodzi do niego młodsza siostra, a on bierze ją na ręce i mówi "popatrz jaki fajny chłopczyk", siostra mu przytakuje i już razem się uśmiechają. Odwraca się do mnie i mówi do małej "a tu jest mamusia chłopczyka". Odwzajemniam uśmiech i myślę... chciałabym, żeby Olek był takim fajowym starszym bratem!

piątek, 20 grudnia 2013

dziewięć!

9+9, Olek ma dziś pierwszą osiemnastkę ;)

waga: 10 kg
wzrost: ?
ubrania: 80
zęby: 2!
guz: codziennie nowy
uśmiech: najpiękniejszy

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Wózkowe

Coś mnie dziś pokusiło i wybrałam się z Młodym na spacer po mieście.
Masakra totalna. Niektóre matki z wózkami to chodzić nie potrafią. Sama kiedyś nie potrafiłam, serio, ciągle zjeżdżałam z krawężnika, ale nigdy:

- na najbardziej ruchliwym chodniku w mieście, nie prowadzę wózka jedną ręką, bo w drugiej mam komórkę i stukam sobie smsa. Jak muszę skorzystać z telefonu/wyciągnąć coś w torby/zabawić dzieciaka, to przystaję sobie gdzieś z boku, żeby nikomu nie wadzić.

- nie pcham się bez "przepraszam", bo jestem matką z dzieckiem i wszystko mi wolno.

- znam słowo "dziękuję", jeśli ktoś mi zejdzie z wąskiego chodnika, to nie boję się go użyć.

- przy przejściu dla pieszych nie staję wózkiem blisko ulicy. 
Ciągle widzę matki pchające wózki prosto pod samochód, bo przecież ona przejść chce, pasy są, to kierowca ma się zatrzymać. No jasne, powinien, ale to nie znaczy, że muszę swojego dzieciaka wpychać prosto pod nadjeżdżający samochód z nadzieją, że może ten się zatrzyma. Tylko co jeśli nie?

- nie zostawiam dziecka pod sklepem "bo tylko na momencik skoczę po chleb, a z wózkiem się nie zmieszczę". Nie i już. Jak się nie zmieszczę, to idę do innej piekarni i mam gdzieś. 

żródło: http://www.dailymail.co.uk/

A może przesadzam? :))

wtorek, 10 grudnia 2013

Ukryta prawda*

Bo przecież spać chciał, mąż go wykąpał i mu się odechciało.
W łóżeczku źle, musiał wstać, nabić sobie guza i prawie złamać nos o szczebelki. W łóżku źle, więc musiał się poznęcać, podrapać, poszczypać, 5 razy obrzygać, jeść razy 10, pociągnąć za włosy, palec do oka wsadzić.
Słowo "nie" działa jak zapalnik. W momencie ryczy tak, że robi się fioletowy i tchu mu brak.
Przez chwilę zachciało mu się być spajdermenem. Cud, że nie ma dziś pięknej, fioletowej bańki na twarzy, po tym jak przyrżnął cudownie w ścianę.
Jak już opadł z sił, to odłożony do łóżeczka znów zrobił się fioletowy. Po 2h udało się ululać 10kg maleństwo, na rączkach, u mamusi kochanej. Po 30 minutach się obudził :))


Wykończy mnie, no wykończy.
Mój syn ma charakterek po mamusi. Jest małym złośnikiem, wymuszaczem, fochaczem, płaczkiem, darciuchem (tak, to ja!), taki charakter + bolesne ząbkowanie to masakra totalna.
Wczoraj to było. Jedyne o czym marzyłam to walnąć się do łóżka i obudzić za rok.
Ciekawe co dziś zaserwuje, moje słodkie maleństwo :)

*kocham! ;D

piątek, 6 grudnia 2013

Ho Ho Ho!

Był! Prezenty zostawił i pofrunął dalej.


Mam nadzieję, że do Was doleciał? :)))

wtorek, 3 grudnia 2013

Idzie rak

W niedzielę mężu babcię moją spotkał przypadkiem. Pogadali chwilę, pierdu śmierdu.
Babcia dziś wpadła w odwiedziny, oczy zrobiła wielkie, bo przecież mąż nie wspomniał, że Olo raczkuje.
No tak, bo w niedzielę jeszcze nie raczkował. Zaczął wczoraj, a dziś już idzie mu pięknie.
Prawie zrzucił sobie na głowę suszarkę na pranie. Ciągle się wspina na krzesła, więc stoją przy ścianie przystawione stołem. Zabawki są wszędzie, nie tylko te Olkowe, ale i psie, które synu mój kocha bardziej niż swoje. Kable są bardzo pożądane. Okruszek żaden nie zostanie pominięty, bo Olo niczym perfekcyjna pani domu test robi, tylko bez rękawiczek, ale przecież językiem to prawie to samo.
Jest wszędzie i to dosyć szybko, biorąc pod uwagę, że 3 dni temu robił jeszcze rozjechaną żabę.

Oho, Małpka właśnie wspina mi się po plecach, pora kończyć Matko "gagaga łełełe"