piątek, 1 listopada 2013

pierwszyjedenasty.

Boszz, co za dzień. Od rana w biegu. Mąż ciągle poganiał, że zbierać się mam, dziecku śniadanie, ubierać, maluj się raz dwa, raz dwa. Bieg na cmentarze, bo w tygodniu mężu czasu nie ma, zapracowany bidulek. W weekend ja do szkoły (w Zaduszki kurna, kto wymyślał ten plan?!).
Dziwnie tak bez dziecia pod pachą, ale chyba nie tego tłumu nie wytrzymał, a nam by ręce odpadły od noszenia. Najpierw więc u babci został jednej, później u drugiej. My biegiem przez zatłoczone alejki, w tle dyskusje, bo tamta taka, ten ją zdradził, rozwody, śluby, krzyki, piski, dzieci biegające. Balony(!), cukierki, odpust pełną parą. Futra, norki, tapiry, szpileczki, leginsy, spódniczki ledwo zasłaniające celulitowe poślady.
Uśmieszki, żarciki, dowcipy, zabawa, fun, impreza.

A mi smutno. Od 15 lat we Wszystkich Świętych odwiedzam tatę na cmentarzu. A w zasadzie już do 16 bliżej.
A smutniej, bo teraz jest Olek. I nigdy się nie poznają.

Hejo, Listopadzie!

12 komentarzy:

  1. Faktycznie smutno , że dziadka nie pozna :(
    Z Nami Synek też nie jedzie na cmentarz jutro (mąż dziś pracuje) bo tłok itp.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz racje, odpust się robi, niektórzy zapominają o zadumie i szacunku dla zmarłych...

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tak chichy smichy na cmentarzu słychać. I zobacz jak ta ubrana a jak ta się zmienila ta przytyla ta w ciąży .... masakra.

    Dla mnie wczorajszy dzień był straszny stałam nad grobem mamy i taty jeszcze nie uporałam się ze smiercia mamy a tu tata do niej dolaczyl ;-(
    Staram się pocieszać tym ze sa tam razem ze Tato nie meczy się tutaj sam z sobą (my byliśmy blisko ale zawsze mowil ze to nie to) ale strasznie to wszystko trudne...

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tak, u nas też rewia na cmentarzu.

    OdpowiedzUsuń
  5. My byliśmy rano z synkiem kiedy jeszcze tego tłumu i "szału" nie było.i mnie drażni "jarmark" cmentarny aby głośniej,aby wszyscy słyszeli,widzieli,czuli.
    Jutro z kolei będziemy w moich stronach i dech zapiera kiedy się widzi górę płonącą od zniczy ale magia jest dopiero późnym wieczorem,wtedy jest czas na zadumę i chwilę dla NICH

    OdpowiedzUsuń
  6. Najbardziej szkoda, że Olek nie pozna dziadka. Pierdzielić rewię mody...

    OdpowiedzUsuń
  7. futra norki szpileczki......dobrze żem nie to omnięło;)

    byłam drugiego.

    masz rację nie podoba mi isę ta cała rewia mody.

    OdpowiedzUsuń
  8. Najbliższych mam daleko, niektórych bardzo. W ten dzień jestem z nimi wspomnieniami silniejszymi niż w pozostałe dni. To czyni listopad cieplejszym. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Idealnie ten dzień opisałaś. Balony, futra, szpileczki..tak było.
    Mimo to ten dzień dla mnie jakiś taki smutny był..

    OdpowiedzUsuń
  10. Zatraca się to, co w tym dniu powinno być najważniejsze..

    OdpowiedzUsuń
  11. Dlatego my byliśmy na grobach dopiero nocą. Zawsze chodzimy we Wszystkich Świętych na cmentarz nocą. Jest spokój, nikt się nie przepycha, można stanąć nad grobami i skupić się nad tym co jest najważniejsze...

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej :)
    Trafiłam do Ciebie poprzez inny blog który czytam :) I wiesz co? fajnie tu u Ciebie- ZOSTAJE!!! :)
    Pozdrawiam Mama Trojaków :)

    OdpowiedzUsuń