wtorek, 5 listopada 2013

Baju baj!

W piątek wieczorem Olek był marudny. Zaczął być marudny już u teściów, ale mówimy - zmęczony, tym bardziej, że udało mu się zaliczyć tylko 25 minut drzemki, gdzie normalnie najpewniej byłaby to godzina lub dwie.
W nocy spał wyjątkowo dobrze, ale inaczej. Tulił się jak szalony, najchętniej to by na mnie wlazł. Czułam, że temperatura rośnie. Nad ranem potrzebna była interwencja, "Halo, halo. -Tak, jest pan potrzebny, tu i teraz" zjawił się wyjątkowo szybko, "działaj Pan, syropie" . I tak cały weekend, od 38 do 39,5 stopni, tragedii nie było, ale gorączkowe samopoczucie Olek chyba po tacie odziedziczył. Mężu umiera przy 37. Poza temperaturą wyższą brak innych objawów. Na szczęście Pan syrop świetnie sobie radził, gorączkę zbijał na godzin sześć.
Wczoraj rano jeszcze był lekki stan podgorączkowy, popołudniu dzidziuś jak nowy. Hę?

Wszystko wyjaśniło się dziś rano... *Tam ta da daaammm* witamy Panią wysypkę!

Baju baj trzydniówko! Byłaś pierwszą podejrzaną.

7 komentarzy:

  1. Witam, jestem nowa ;) U nas też ostatnio była trzydniówka...I było dokładnie tak jak u Ciebie, na szczęście paracetamol na przemian z ibuprofenem zadziałał tak jak należy i już po wszystkim- mój prawie roczny Smyk znowu zaczął broić :)

    Pozdrawiam,
    Kameleonka

    OdpowiedzUsuń
  2. Ponoc dobrze jak przy trzydniówce jest wysypka. Zdrowka

    OdpowiedzUsuń
  3. I dobrze że to tylko wysypka a nie ospa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że już poszła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. najwazniejsze ze Pani Trzydniowka sobie juz poszla.. akysz !

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że już po :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń