sobota, 12 października 2013

Się je!

Rrrraanyy, rośnie mi mały głodomór! Oluszko zje wszystko, co mu się pod nos podsunie, cieszy mnie to niezmiernie, mam nadzieję, że nie będzie wybredny jak tatuś :P

Miało być BLW i w sumie trochę jest. Ostatnio zaczęłam sama młodemu gotować, czy to w wodzie, czy na parze (mniam!). Część posiłku dostaje do rozgniecenia/wymemłania/walnięcia_na_podłogę (jak dobrze mieć psa, który z prędkością światła zjada rozwalonego na podłodze brokuła), a część zjada w postaci grudkowatej papki.
Ołmajgad, ile radości mi to pichcenie sprawia! Normalnie mnie skręca jak muszę obiad ugotować, stanie przy garach nie dla mnie, ale jak obok siedzi mały bąbel, który na widok miseczki pokrzykuje i wymachuje rękami poganiając matkę, a później zjada to co przygotowałam z prędkością światła, to TAK MI SIĘ CHCE! :D

Ostatnio królował brokuł, a dziś proszę państwa, Sz. P. Królewicz zajadał się, jak to mówię, barszczykiem z ziemniaczkiem i jajem. A taką miał przy tym minę

.

8 komentarzy:

  1. I oby stale tak ładnie zajadał :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż za godny panicza jadłospis! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie ze maluszek taki apetyczny :D
    U nas tez BLW po swojemu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. a tak z ciekawości - warzywa masz swoje czy z warzywniaka? bo też bym chętnie gotowała, ale skąd te warzywa brać...!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na targu kupuję, zdarza się, że w supermarkecie nawet :P

      Usuń
    2. super. w takim razie pakuję jutro malucha i startujemy po warzywa!

      Usuń