środa, 23 października 2013

Niedobra.

Na przewijaku leży dziecię moje osobiste. Ubieramy się na spacer. Ubieranie to zło. Wije się, wykręca, obraca na brzuch, na plecy, wyje, fuczy, pluje.
Zza pleców słyszę "Co ta mama Ci robi. Niedobra mama".
I gotuje się we mnie. Proszę, żeby do dziecka mojego tak nie mówić.
Mija kilka dni.
Moja prośba wleciała jednym uchem, a drugim wyleciała.

I za miętka jestem. Bo starsza, bo bliska, bo to, bo tamto.
Muszę poćwiczyć asertywność.

8 komentarzy:

  1. U mnie tez ciężko z asertywnoscia mam za miękkie serce wiec powinnam mieć twarda .... :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe ja to mam niewyparzoną gębę w takich chwilach ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam to. Ostatnio przed szczepieniem od prababci Zosia słyszała - Patrz jaka niedobra mama. Tam Cię wiezie, gdzie zrobią krzywdę. Kłuć będą.
    A ja miałam ochotę ryczeć...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak bym moja tesciowa slyszala... Ehh. No niedobre matki z nas jak nic :-P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też tego nienawidzę, jak ktoś gada niedobra mama :/ Gotuję się też wtedy!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dwa razy usłyszałam podobny tekst i każdy jednakowo podniósł mi ciśnienie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bo to trzeba powtarzać, jak do psa ;) za którym razem zapamięta ;)

    OdpowiedzUsuń