niedziela, 22 września 2013

21, zapisać w kalendarzu

Przeżyłam!
Przeżyłam pierwsze długie rozstanie z dzidziusiem. Szkoła się zaczęła, toteż weekendy częściej będą zajęte.
W piątek wyłam jak głupia, w sobotę przy wyjściu z domu się trochę zawahałam (młody ryczał).
Największym problemem było to, że mleka w zamrażarce tyle, co kot napłakał. Że w szkole w toaletach klamki się urywają i nie mam najmniejszej ochoty tam sobie ulżyć w cyckowych cierpieniach.
Bałam się, jak mąż sobie da radę, bo do tej pory chłopaky zostawali sami na max 3h.

DALIŚMY RADĘ. Z cyckamy nie było tak źle, ale musiałam biec z busa do domu, bo czułam, że jeszcze sekunda i będę mokra. Dzieć cały i zdrów, najedzony, szczęśliwy, tatuś takoż. Dumna jestem. Z siebie i chłopaków, że tak fajnie sobie poradzili.

Ale dziwnie tak, tyle godzin bez bąbla przy boku. Tęskniłam baaardzo.
Notuję w kalendarzu "matka wyszła do ludzi, daliśmy radę, było tęskno".


Pozdrosy i całusy! Jutro nadrabiam!

7 komentarzy:

  1. :) Pamiętam jak wyszłam pierwszy raz na 5h to wróciłam z plamami od mleka;) Nawet wkładki nie pomogły;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To cudownie, że tak Wam się udało! Mój M. nie pije z butelki, więc z tatą dzień spędzają w okolicy sali warsztatowej... też dają radę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. podziwiam! dzielna jesteś! mój syn ma co prawda dopiero dwa miesiące, ale zrezygnowałam z drugiego roku szkoły, bo nie dałabym rady go zostawiać... :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Ha, ha. Uśmiałam się z tymi cyckami, tez kiedyś tak miałam;))
    Dzielne chłopaki dały radę, a Tobie też się przyda wychodne, chociażby do szkoły ;))

    OdpowiedzUsuń