wtorek, 27 sierpnia 2013

Żarty

syn mój uwielbia.
Pachnący, wykąpany, nakarmiony. W pokoju półmrok, monitor lekko świeci, żebym widziała, czy oczy już zamknięte czy jeszcze nie.
Leży w pozycji prześmiesznej, jakby kark skręcił, czy co. Oczy otwarte, patrzy w jeden punkt.
Wypluł smoczek, wkładam więc dziada do otworu gębowego, wchodzi gładko, nie zassał się, wypadł.
Wkładam i znów to samo. Dzieć się nie rusza. Pochylam się, sprawdzam czy oddycha (tak mam manie sprawdzania czy oddycha), a w tej chwili głowa się odwraca, oczy wpatrują się we mnie, uśmiech od ucha do ucha i to przesłodkie "gliiihrrr". Jakby chciał powiedzieć "huehue, taki żarcik matko, spał nie będę".
Mówię, synu, nie rób sobie jaj z mamy.

Daje buziaka i zasypia wtulony w ulubioną maskotkę.*




*no, pomarzyć można huehue. 

3 komentarze: