piątek, 30 sierpnia 2013

co-sleeping...

czyli spanie z dzieckiem.

Będąc jeszcze w ciąży na każdy tekst "i tak będzie spał z wami w łóżku" zamieniałam się w potwora, nie, nie będzie, absolutnie, w łóżku żona z mężem, dzieć w łóżeczku obok grzecznie będzie spał.
Zdanie zmieniłam dosyć szybko.W szpitalu Młody spał ze mną, nie miałam serca odkładać go do tego przezroczystego 'akwarium'. Po powrocie do domu syn oczywiście spał w swoim łóżeczku, bez problemu sam zasypiał, ale po pierwszej pobudce odłożenie go do łóżeczka graniczyło z cudem.
W dodatku ja... budziłam się na karmienie, siadałam w fotelu i zasypiałam pochylona nad dzieckiem, budził mnie mąż, że przecież małego upuszczę/uduszę/cokolwiek.
Mój organizm potrzebował snu, duuużo snu. Potrzebowałam odespać cały miesiąc w szpitalu, zregenerować siły po porodzie.

I przyszła taka noc. Synu nie mógł zasnąć, ja byłam padnięta. Tysiąc podejść do łóżeczka, przeraźliwy ryk. Wzięłam Ola do łóżka, wtulił się w pierś i zasnął w minutę, co rozwaliło mnie kompletnie i pomyślałam, kurde, mój syn mnie potrzebuje, chce żebym była blisko, chce czuć mój zapach, zapach mleka, ciepło... dlaczego mam mu to zabierać? I zaczęłam się wysypiać, ja i mąż też. Olek przestał płakać w nocy. Piersi na wierzchu, dziecko je, matka śpi. Cud.

Doszło do tego, że NIE MOGĘ spać bez niego. Nie zasnę!
Czasami dzidziuś po kąpieli i karmieniu zasypia w swoim łóżeczku, zdarza mu się spać nawet do 24, a wtedy ja, durna, zamiast spać wstaję co 5 minut. Błagam, synu obudź się bo matka nie zaśnie.
Czasami, nie przyznając się mężowi, biorę go śpiącego z łóżeczka. Zatapiam nos w mięciutkim ciałku, buziakuję i zasypiamy w 3 minuty :)

Jak dla mnie plusów jest zdecydowanie więcej niż minusów.
Największym minusem jest to, że nad ranem mój syn zamienia się w damskiego boksera ;)

i tak, wiem, mój syn za X lat na pewno mnie znienawidzi za to co napisałam, że z rodzicami sypiał. Na pewno koledzy się będą z niego śmiać! ;P 

8 komentarzy:

  1. Oj miałam identycznie... Nie mogłam bez Milusi zasnąć, no i tak śpimy już prawie półtora roku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze w szpitalu Maks spał z nami, po powrocie do domu również śpi z nami. Wiem, że to dopiero 5 tygodni, ale boję się, że później będzie ciężko aby spał sam w swoim łóżeczku. Mimo to, na razie nie wyobrażam sobie, że miał by spać osobno.

    OdpowiedzUsuń
  3. też całą ciążę planowałam, że Jaga będzie spała sama, a już pierwszej nocy wylądowała w łóżku z nami i w sumie to tak już zostało, mimo różnych prób odłóżkowania

    OdpowiedzUsuń
  4. O! taka filozofia spania razem mi się podoba:)
    Dopisek na dole-boski!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja sama tez czesto zasypiam z malym ;D znam to skad :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam to, choć jeszcze udaje mi się powstrzymywać ;) Tym sposobem Szymek do 3-4 śpi sam w swoim łóżeczku a potem już z nami, gdyż zaczyna się bieganie do łóżeczka co 5 minut...

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas Synek śpi w swoim łóżeczku, nie wyspałabym się gdyby spał z nami całą noc, naprawdę wolę jak do niego wstanę, nakarmię go i odkładam do łóżeczka. A czasem biorę go nad ranem do nas, wtedy to już takie drzemanie jest, więc jestem bardziej czujna. No i też potrafi przywalić czasem z piąchy he he
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
  8. My w pierwszych tygodniach też spaliśmy we trójkę, z wygody żeby nie wstawać co chwilę ;) Ale że Martynka mając dwa miesiące z hakiem zaczęła przesypiać praktycznie całe noce, przenieśliśmy ją do łóżeczka i na szczęście zaakceptowała to bez sprzeciwów, co mnie nie powie cieszyło bo ja się średnio wysypiałam gdy z nami spała, bałam się że ją przygnieciemy przez co tak czujnie spałam że na każdy jej głębszy oddech otwierałam oczy

    OdpowiedzUsuń