poniedziałek, 29 lipca 2013

Toniemy...

w ślinie.
Dziecko drogie produkuje jej takie ilości, że nie nadążam z praniem pieluch tetrowych. Ślini się prawie jak nasz pies, kiedy zobaczy coś do jedzenia.
Biorę go na ręce, a po minucie czuję, jak cieknie mi po ramieniu/plecach. Chyba czas zainwestować w śliniaki, ale te ceratowe badziewia odrzucają mnie na kilometr.
W dodatku pcha wszystko do buzi. Kupiłam mu wodny gryzak, ale co tam gryzak, paluchy są lepsze (wkłada cztery, tak głęboko, że ma odruch wymiotny ;/). Mężu zarządził, że kupujemy żyrafę Zośkę i już do nas leci, mam nadzieję, że ciut pomoże, bo jak nie, to wsadzę mężnemu ten cudowny_kawałek_gumy_za_60zł głęboko w oko.

A żeby było 'milej' to jest tak:


Młody marudzi. Nie dość, że ociekamy śliną, to jeszcze pot leje się strumieniami.
Zasypia tylko po to, żeby za 10 minut obudzić się z rykiem. Później marudzi kolejne kilka godzin, bo niewyspany, bo gorąco, bo nie może zasnąć, a chce. W końcu zamyka oczy, ale budzi się za 10 minut i znów to samo.
Kisimy się w domu, bo przecież w prawie 40 stopniach to się człowiek zagotować może. Wczoraj poszliśmy na spacer  przed 7 rano i ledwo wróciliśmy. 

A jak już tak radośnie, to jeszcze mężu dzisiaj poszedł do pracy po urlopie. Mam nadzieję, że synu będzie łaskawy. 

9 komentarzy:

  1. Jeśli chodzi o pogodę to u Nas termometr w domu pokazuje 33 stopnie. Noc byla koszmarna, nie dało się spać. Biedna mama i robalino muszą znieść ten upał. Aż się martwię co to będzie jak już będę po rozwiązaniu i takie upały nadal będą się utrzymywać.

    OdpowiedzUsuń
  2. nie dziwię się...w Poznaniu tez upał, ale słońca nie ma. Na szczęście w mieszkaniu mam wentylator:)ale i tak okna pozamykane - jest ok.26st :)
    Ja też przeszłam zabkowanie (u obu Podopiecznych).Polecam gryzaki silikonowe (takie cienkie) z canpol babies (niebieski hipcio, albo czerwona krówka) one nie są wodne. Ale zauważyłam, że maluchy lepiej sobie radzą z cieńszymi gryzakami. Córeczka mojej Szwagierki tez go ma i chwalą sobie. Można kupić tez ksiazeczki z serii do kąpieli. Mały ich nie przegryzie (przynajmniej nie zdarzyło mi się :) ) a gryźć i mamlać je może do woli. Na przykład Baby Ono :) Jak mały wyrośnie z tego w sensie mamlania wrzucasz do wody i maluch ma zabawę :) U mnie sprawdziły się jeszcze zwykłe kaczuchy do wody :) NO i żel dentinox. Pozdrawiam i wytrwałości życzę.

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Nasz Mat też ślini się na potęgę. My w ślinie, ubrania w ślinie, podłoga w ślinie. A co to jest ta żyrafa???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://zyrafa-sophie.pl/zyrafa-sophie/10-sophie-la-girafe-w-pudelku.html :)

      Usuń
  4. Żyrafkę też bym chciała mieć, ale polska cena mnie odstrasza, szczególnie, że we Francji kosztuje parę euro i rzeczywiście każde dziecko ją ma. Póki co Zosia nauczyła się operować gryzakiem za 6 zł, więc wystarczy.
    Ja chyba nawet nie spróbuję wyjść na spacer. Dzisiaj o 6 rano było u nas 25 stopni. Wczoraj wyszliśmy po 17 to płynęło z nas.
    Może śliniaki z ikei? materiałowe i tanie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. hahaha, też mam w domu małą miłośniczkę paluszków...żyrafka owszem dobra do pogryzienia, ale z palcami przegrywa:P

    OdpowiedzUsuń
  6. czytam Twojego bloga od pewnego czasu i jestem po prostu pod ogromnym wrażeniem. :) ciągle oczekuje nowych notek, własciwie dzieki Tobie postanowilam zalozyc wlasnego bloga :)
    tak trzymaj! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja też spać nie mogła przez upały :(

    OdpowiedzUsuń