sobota, 20 lipca 2013

CZTERY!


Kolejny miesiąc za nami. 
Olo jest już dużym i ciężkim chłopakiem. Nosi pieluchy w rozmiarze 4, przez te mniejsze ciągle byłam w nocy podsikiwana.
Przewraca się z brzucha na plecy, a od wczoraj (jak już wiecie) z pleców na brzuch, co sprawia mu mega frajdę. Dziś zarządził gimnastykę o 6:30. 
Po porannej zmianie pieluchy zostawiłam go na minutę w łóżeczku, coby ręce umyć, zapowiedziałam, że proszę nic nie kombinować. Śmiechy chichy słyszę, wchodzę do pokoju, a synu uradowany leży na brzuchu.
Masakra. Dumna jestem, ale i przerażona. Niedługo pewnie zacznie siadać, a "lada dzień" będzie biegał.




3 komentarze: