niedziela, 9 czerwca 2013

9-6-13

Robalino od pewnego czasu budzi się o 5 rano, z uśmiechem na pół buzi, wypoczęty i gotowy do odkrywania świata. Macha rękami na prawo i lewo (co rusz dostaję w nos, oko, zostaję pociągnięta za włosy), a nogi poniosłyby go na koniec świata. Więc matka ledwo otwiera oczy, widzi bezzębny uśmiech i nie ma szans, żeby nie wstała, przewinęła, zabawiła. Później na szczęście znów następuje log out i śpimy do 8-9, niestety syn dłużej udobruchać się nie da. Olko ubrany, gil odciągnięty, pampers zmieniony, to czas ogarnąć siebie. Robalino w tym czasie ładnie zajmuje się zjadaniem własnych dłoni. Ok 11 znów Młody się wylogowuje, a później się budzi i dalej już tylko życie. Uśmiechy, podkówki, ryki, łzy i tooony śliny.

Dzisiejszy dzień był pełen wrażeń. Po porannym leżakowaniu na balkonie wybraliśmy się na dłuuugi spacer. Pot spływał z czoła, Olko wietrzył gołe stopy. Niestety nie spotkaliśmy żadnej miłej Pani, która powiedziałaby nam, ze krzywdę dziecku robimy, jak to tak, bez skarpetek, czapki brak, ucho przewieje, wilka dostanie. Ciągle na to czekam :P
A później rodzinka się zjechała, byli pierwszy raz pooglądać piękny okaz Robala Domowego. Prezenty były, a jak. Olko matę edukacyjną już przetestował. Podoba się! A w trzymiesięcznicę machniemy mu odcisk wielkiej stopy, o ile zmieści się do tego małego, metalowego pudełeczka.
Później zaliczyliśmy drugi spacer i chyba wrażeń było za dużo, bo Młody domagał się kąpieli już o 19:30. Zwykle mężny go kąpie o 20:30, ale ostatnio zaczyna marudzić już o 20. Wpół do 9 to chyba dla niego ciut za późno.

A teraz... Matka nakarmiła, odłożyła do łóżeczka i dzieć śpi. A ja jaram się granatowym niebem i piorunami. Zasysam wyciskane lodowe Frugo, a jednym okiem zerkam na Top Trendy.
Lubię takie dni.

A, Młody dzisiaj zaczął nieporadnie wyciągać łapska do zabawek, najwyższa pora kurde. A jaki skupiony przy tym!
Niestety nadal nie cierpi leżenia na brzuchu, oszukuję go trochę podkładając pod pachy zwinięty kocyk. Udaje się poleżeć całe 5 minut, później jest bunt, nawet rozebranie do golasa nie pomaga.


Hello! 


7 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że nie spotkasz tych "przemiłych" pań ;)
    Mamy bardzo podobny dzień dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaga też nie lubiła leżeć na brzuchu, za to śpi tylko na bokach;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja Milenka też nie cierpi leżenia na brzuszku. Teraz wytrzymuje trochę dłużej bo już podpiera się nóżkami, ale tak to był dramat :)

    OdpowiedzUsuń
  4. tzn, podpiera się rączkami :D

    OdpowiedzUsuń