poniedziałek, 4 lutego 2013

Kick me

Razem z kopniakami moje doły poszły precz. Oluszek chyba wykopał z matki całe zło.
Jeszcze nie dawno pisałam, że nie czuję nic do tego mojego brzucha, wkurzało mnie, jak mąż przystawiał głowę i prowadził poważne rozmowy z synem. A teraz... ranyy, kocham tego małego potwora! Gadam do brzucha jak szalona, głaszczę go i smyram po wypychających się stopach. Nawet ostatnio zdarza mi się mówić do niego po imieniu. Będę cholernie tęsknić za tymi ruchami, a jednocześnie chciałabym już go wyjąć, pooglądać, zrobić masę zdjęć, tulić, całować, opowiadać bajki i śpiewać kołysanki. 

A z mniej przyjemnych rzeczy, czekam na przypływ gotówki i mam zamiar skompletować resztę wyprawki.
Dla dziecia został do kupienia przewijak, kosmetyki i pampersy. A, i fotelik mamy zamówić w tym tygodniu, tylko nie wiem na który kolor się zdecydować. Do większości zielonych i beżowych kocyków, chyba bardziej brązowy będzie pasował?




No i czas zacząć kompletować rzeczy dla mnie do szpitala. Jak na razie mam... klapki pod prysznic i szlafrok. Mama na mnie napiera, że już dawno powinnam mieć przygotowane, bo piernik wie co Mały planuje i wszystko powinno być w razie wypadku pod ręką. 

Poza tym, teraz będę widywać moją gin co 2 tyg, a wizyty od nowego roku znów droższe. No i jeszcze pewnie dostanę piękną listę badań do zrobienia. 
A moje odwiedziny u dentysty znów się przełożyły na bliżej nieokreślony termin... coś czuję, że po porodzie będę zasuwać co tydzień, bo wszystkie zęby będą wymagały naprawy, wstyd kurna! Ale wyczytałam, że przy karmieniu piersią można korzystać ze znieczulenia, więc jestem w niebie. 


A na koniec mieszkanko Olka. 111cm na wysokości pępka, niezły apartament :)




Ach, no i wszystkim piorącym i prasującym życzę powodzenia! :DD 


11 komentarzy:

  1. :D Piorące dziękują! Bardzo fajnie, że gadasz do brzucha - ja mam opory, przy ludziach ani słowa nie powiem, ale jak jesteśmy sam na sam, mówię do niej po imieniu i opowiadam o życiu ;) Zakupy - no tak, z kaski trzeba wyskoczyć, ale mus to mus. Na mnie też napierają, żebym torbę do szpitala spakowała, ale jakoś to odwlekam. Nie wygląda brzuchol na 111 cm ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co za zmiany na blogu - super to wygląda! Wróciłam, żeby powiedzieć, że fotelik brązowy :D bo wczoraj mnie ciążowo zaćmiło :P

      Usuń
  2. Kurczaki szybka jesteś :) Ja jeszcze torby spakowanej nie mam, pranie nie zrobione, fotelika wciąż brak.. :) Jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się, brzuszek wcale a wcale nie wygląda na 111cm :) u mnie od jakiegoś czasu 105 i tyle już chyba pozostanie...
    Fotelik-brązowy będzie bardziej pasował, a i w ogóle ładniejszy jest :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też jestem za brązowym:) U mnie w obwodzie już 105:) Zapraszam do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. najlepszy apartament jaki kiedykolwiek będzie miał. a kopanie też lubiłam, ale pod koniec ciąży były już bolesne i nie mogłam się doczekać końca ciąży i porodu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja Mama była przerażona, że tydzień temu spakowałam torbę szpitalną. Zarzuciła mnie pytaniami, a czy to nie za wcześnie, a może lepiej trochę jeszcze poczekać :). Co Mama, to obyczaj ;). Dzisiaj dorzuciłam do torby dwie koszulce nocne dla Mamy karmiącej, torbę ukryłam, żeby nie przypominała mi, że to już tuż, tuż ;). Drugą torbę dla Maluszka przyszykowałam.

    Na szczęście nie musiałam wybierać fotelika. Dostaliśmy go w spadku :). Brązowy jest dostojniejszy ;)


    OdpowiedzUsuń
  7. No już coraz bliżej :) a fotelik brązowy lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja juz przez to wszystko przechodzilam. Teraz jeszcze wiecej prania i prasowania niz wczesniej, bo zaczal sie okres nauki samodzielnego jedzenia. Chyba ten brazowy fotelik jest lepszy. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za pomyslne rozwiazanie :)

    OdpowiedzUsuń