piątek, 28 września 2012

II trymestr!


Między jednym sprzątaniem, a drugim (a powinnam odpoczywać, cholerka!) skrobnę tylko, że jesteśmy już po badaniach genet.
Wygląda na to, że wszystko w porządku (wyniki krwi mają być za 10dni). Bąbel ma już 7cm, serce bije 161ud/min. Mąż się wzruszył, a teraz łazi dumny jak paw.
Fikał ten nasz Dzieć niesamowicie. Przezierność karkowa prawidłowa, kość nosowa na miejscu, dwie ręce są, nogi też, doktorek stwierdził, że kierowcą może być ;)

Poza tym wkroczyliśmy w II trymestr, ponoć to najlepszy okres ciąży, a ja czuję się gorzej niż w pierwszym. W dodatku chyba hormony mi wariują, mogłabym cały czas płakać, wściekam się na męża, na remont. Zaczynam zapominać, wszystko mi leci z rąk, głupieję kurczę :P
Mężny ostatnio powiedział, że coś mi się brzuch zmienił. Faktycznie coś tam chyba kiełkuję :)



Remont trwa, w dodatku wychodzą niefajne sprawy z fachowcami. Byliśmy dogadani na konkretną kwotę za wszystko, dopytywaliśmy przed rozpoczęciem prac. Płyty na ścianę, oświetlenie, wymiana drzwi, płytki podłogowe + wstawienie kabiny i podłączenie wszystkiego... miało być 960zł. Doszły płytki na ścianę czyli jakieś +400zł, a dziś nagle Pan mówi, że 1800 bez malowania i kabiny (!), za wstawienie kabiny liczy sobie 200zł. Mąż wściekły, ja jeszcze bardziej, bo umawialiśmy się na inną kwotę, a teraz każdy grosz się liczy ;/
W dodatku wszystko się przeciąga, miały być 4-5dni, panowie zaczęli dzień później, ich dzień pracy trwa od 8:30 do 14:30. Jestem zła, zła, zła.

Koniec marudzenia na dziś ;)

poniedziałek, 17 września 2012

Powizytowo z łapką w buzi ;)

Wpadam tylko na szybciocha napisać, że nasz mały Bąbliszon ma 5cm, serducho stuka, łapki lądują w buzi, a palce u stóp to ma na bank po tatusiu :))

Remont łazienki dziś ruszył, wszystko jest w białym pyle, chyba do świąt się będziemy odgruzowywać ;//
Tak więc znikam na jakiś czas.

środa, 5 września 2012

9w4d

Ech, martwię się.
Zarejestrowałam się na forum, pomyślałam, że fajnie poznać nowe osoby, na podobnym etapie ciąży, walczące z mdłościami, z wyborami wózka/łóżeczka/kołyski, dzielące się radościami i problemami. Ale jak kolejny raz wchodzę i czytam, że 'serduszko przestało bić', to mi się odechciewa. Wiem, że czasami tak się zdarza, niestety nikt na to nic nie poradzi, ale jakoś tak... smutno. Daję sobie bana na fora.

Kolejna wizyta dopiero 17.09, jeszcze tyyyle czasu. Chciałabym już zobaczyć to moje kilku centymetrowe szczęście.