środa, 29 sierpnia 2012

29.08

Uff, moje wyniki po tygodniu diety wyszły zadowalające. Zbiłam cukier do dolnej granicy normy. Pani doktor powiedziała, że ciąża mi służy, bo obyło się bez dodatkowych wizyt u lekarza no i zmobilizowała mnie trochę do dietowania. Mam nadzieję, że jak za 2tyg powtórzę wynik to nic się nie zmieni. Dla własnego spokoju (i zdrowia) ograniczyłam jednak 'złe' słodycze i zastąpiłam je owocami, które od kilku dni mogłabym jeść tonami, om nom nom.

Mdłości męczą nadal. Po otwarciu lodówki mam ochotę do niej zwymiotować. Ukochana jajecznica męża nadal wywołuje u mnie płacz i odruch wymiotny (na szczęście jeszcze nie dane było mi wymiotować, mam nadzieję, że jakoś się 'uchowam' bez tego). Mięso jest bee, toleruję tylko swojską kiełbaskę na kanapce ;D

Waga spada, ale ja od zawsze byłam waga ciężka więc cieszy mnie to niezmiernie, jak na razie -1,6kg ;)


Jesteśmy umówieni już na badania genetyczne na 24 września, oboje z mężnym nie możemy się doczekać!


środa, 22 sierpnia 2012

Co w brzuchu gra..

Witam się po kolejnej wizycie.
Niestety moje wyniki nie wyglądają najlepiej, tzn. generalnie wszystko w porządku, poza tą nieszczęsną glukozą i tsh. Chwilowo jestem na diecie bez cukrowej, w piątek muszę powtórzyć badanie. Czuję się fatalnie, dla mnie dzień bez słodyczy to masakra, jestem wściekła i bez kija nie podchodź. Mam nadzieję, że ta moja kilkudniowa 'dieta' zadziała i cukier trochę spadnie, bo jak nie to oprócz wizyty u endokrynologa czeka mnie jeszcze diabetolog ;/

Na szczęście z Bąblem wszystko dobrze. Na poprzedniej wizycie miał niecałe 3mm, a teraz 'wielkolud' mierzy już 11,3mm. Serducho bije. Pani doktor pokazywała gdzie jest główka i mówiła, że na badaniach prenatalnych za jakieś 4-5tyg. już będzie wszystko wspaniale widać. USG pokazało teraz 7t2d.



Dalej mnie męczą mdłości... i to takie całodniowe. Poza tym mam mega ochotę na piwo, nigdy nie przepadałam, a teraz jak widzę to aż mi się oczy świecą, mąż się śmieje, że ciekawe co z tego Bąbelka wyrośnie jak już na piwo ma chęć :P

W ogóle jakoś podświadomie nastawiam się na chłopaka. Zawsze chciałam mieć syna. Moja mama i teściowa mówią, że dziewczynka ma być, no ale wiadomo, co by nie było najważniejsze żeby było zdrowe :)) 

piątek, 17 sierpnia 2012

'zachcianki'

Nie sądziłam, że to nastąpi tak szybko, jestem w szoku.
Miałam ochotę na duszoną marchewkę z groszkiem, tydzień za mną chodziła. Zrobiłam wczoraj, skubnęłam i mało nie zwróciłam... to jednak nie to. Dziś zaś przyszła ochota na kapuśniak, albo bigos... kwaśny bigos, taki jak robi moja mama. Oczywiście, składników w domu niet, poza tym pewnie jakby wszystko było gotowe to nagle by mi się odechciało, także szkoda nawet mojego czasu. Żeby trochę Bąbla oszukać wsunęłam 3 mega kwaśne i baaardzo słone kiszone ogóry, na chwilę pomogło.

Po za tym od kilku dni boli mnie w krzyżu. Martwię się, chociaż to pewnie normalne. Dobrze, że wizyta już w poniedziałek.

Rozglądam się też za jakimiś wspomagaczami 'antyrozstępowymi', na razie jeszcze nie rosnę, a nawet chudnę, ale nawilżenie skóry jest ważne od początku, więc nie ma co czekać.
Na tapecie jest Palmer's, ale czytałam, że dosyć intensywnie pachnie, co na początku ciąży może nieco przeszkadzać. Przetestuję więc na razie coś tańszego i skuszę się na Babydream fur Mama + oliwka Hipp, ma chyba najlepszy skład ze wszystkich drogeryjnych.
Akcja nawilżanie -START!


poniedziałek, 13 sierpnia 2012

13

Uff, pierwsze pobieranie krwi za mną. Ile nerwów mnie to kosztowało, ile koszmarów w nocy, głowa mała.
Przez tyle lat nie miałam nigdy pobieranej krwi, ale jak mus to mus. Mężu już nie mógł słuchać mojego ględzenia, umierania, płaczu, ale dzielnie wspierał i mówił, że nawet nie poczuję. Oczywiście był ryk, jak można nie poczuć jak mi coś w żyłę będą wbijać, krew spuszczać, na pewno zemdleje/umrę :P
No ale poszłam'dzielnie', powiedziałam Pani, że ja pierwszy raz, położyłam się na kozetce i... nawet nie zauważyłam kiedy to się stało! :D
Czekają mnie częste wizyty w przychodni, ale pierwszy strach już za mną i teraz będzie lepiej ;)


Od jakiegoś czasu czuję, że jestem w ciąży. Wstaję pełna sił tylko po to, żeby w południe znów położyć się spać. Mdłości nie dają spokoju, o dziwo, nie poranne, ale popołudniowe co mnie najbardziej denerwuje. Banany mogłabym jeść tonami, w poprzednim wcieleniu chyba byłam małpą, mam nadzieję, że nasz Bąbel jednak będzie człowiekiem :D

W poniedziałek następna wizyta, nie mogę się doczekać. Mężu chce się wybrać ze mną :))



wtorek, 7 sierpnia 2012

I już po wizycie.
Zapisana byłam na 20:30, ale jak tylko przyszłam, to wiedziałam, że przed 22 stamtąd nie wyjdę. Czekałam, brzuch bolał z nerwów, zza drzwi słychać było bicie jakiegoś ogromnego serducha. Do gabinetu weszłam kilkanaście minut po 22, nie jest źle. Pani doktor spisuje dane, pyta o OM, mówię, że 17 czerwca, uśmiecha się i pyta, 'a dalej?', odpowiadam, że mam nadzieję, że dzisiaj się dowiem.
Kobieta przemiła, uśmiechnięta, a przede wszystkim delikatna. Po badaniu palpacyjnym dalej się uśmiecha, mówi, że już wie, ale musi mieć 100% pewności. Kładę się na kozetce z głowicą usg między nogami. Zniecierpliwiona pytam czy coś jest. Spokojnie, najpierw sprawdzamy jajniki, wszystko ok, macica piękna, a w niej piękny pęcherzyk i zarodek! Wygląda na młodszy niż wynika z OM, cały tydzień, ale przy moich długich cyklach to bardzo możliwe. Wczoraj USG wyliczyło 5t6d, niecałe 3mm szczęścia.
Doktor mówi, że nie ma jeszcze tętna, ale żebym się nie stresowała, bo teraz jest taka granica, i za 3dni pewnie będzie widać. Mam przyjść w czwartek. Ale chwila, coś tam mruga. Gasimy światło i jeszcze raz wszystko sprawdzamy. Pani doktor obraca monitor w moją stronę i prawie równocześnie wykrzykujemy 'JEST!', pulsuje jak szalone! Nogi mi się trzęsą i łza wzruszenia cieknie po poliku, cudownie. Bąbel się ładnie ułożył teraz wszystko pięknie widać.
Poprosić męża? nieee i tak nic nie zobaczy ;)

Dostaję listę badań, na początek tylko te podstawowe. Pierwszy raz będę miała pobieraną krew. Pani doktor mnie pociesza i wpisuję na listę tylko 6 pozycji na dobry początek ;)
Zakaz brania no-spy, luteina niepotrzebna, ale dla mojego świętego spokoju dostaję jeszcze na 2tyg.
Kolejna wizyta 20.08.

Wychodzę z gabinetu ucieszona, pędzę do samochodu (mąż czekał na mnie prawie 4h). Pokazuję mu fotę, tłumaczę, że tu jest nasz bąbel, a to jego mieszkanko, mówię, że widziałam 'serducho', a on nie dowierza. Patrzymy jeszcze chwilę na małą karteczkę i śmiejemy się do siebie :) NASZ BĄBEL, mężu twierdzi, że na pewno będzie baba! :P





piątek, 3 sierpnia 2012

03.08.2012

Fatalnie się dziś czuję. Pogoda nie pomaga. W cieniu termometr pokazuje pawie 35stopni.
Wstałam dziś o 7. Ostatnio wieczorem długo nie mogę zasnąć, a budzę się wcześnie, przez to w ciągu dnia jestem nieżywa i tylko czekam na wieczór. Wieczorem zaś kręcę się w łóżku 3 godziny, 10 razy wstaję do wc i nasłuchuję różnych dziwnych szelestów. Nie potrafię się wyciszyć i nie myśleć o niczym.


Jeszcze 3 dni do wizyty. Według OM mamy teraz 7tydzień (6t5d). Wydaje mi się, że Bąbel powinien być już dobrze widoczny, ale pewnie wszystko zależy od sprzętu którym jest wykonywanie badanie.