poniedziałek, 30 lipca 2012

Pierwsza wizyta

6 sierpnia czeka mnie pierwsza, ciążowa wizyta u lekarza. 

Co prawda taką pierwszą pierwszą mam już za sobą, ale bez usg nie można było potwierdzić ciąży. Pani gin. była niemiła i niedelikatna. Chcę jak najszybciej o tym zapomnieć ;)

Zrobiłam więc szybki przegląd internetu i teraz wybieram się do kogoś polecanego.
Przez telefon Pani doktor powiedziała, że może uda się zobaczyć serducho, nie mogę się doczekać, a jednocześnie martwię się, czy wszystko ok.
Kobiety w ciąży powinny mieć zakaz dostępu do internetu. I ja daję sobie takiego częściowego bana, przede wszystkim na wszystkie mamuśkowe fora, gdzie kobiety zamiast cieszyć się z braku dolegliwości piszą, że pewnie ciąża się nie rozwija, bo mdłości brak, piersi nie urosły i jakoś tak w ciąży się nie czują.


Byle do poniedziałku! :))

Będziemy rodzicami!

Pierwszy test zrobiłam 30dc z nadzieją, że zobaczę chodź cienką, bladą kreseczkę. Klops, kreski nie było, ale się nie poddałam, wszak okres jeszcze nie przyszedł, nadzieja więc była.
Drugi test w 33dc... nic, lekka załamka, dwa głębokie wdechy "nie teraz, to za miesiąc" myślę. Test trzeci, tym razem wieczorny, jest 36dc, mój cykl nigdy nie trwał tak długo, nadzieja jeszcze nie umarła, zanurzam paseczek w pobranej próbce, odkładam na półkę. W międzyczasie myję zęby, coby nie patrzeć z politowaniem na kawałek papierka. Zerkam po 3 minutach-nic, 5minut-nic. Straciłam nadzieję, żalę się mężowi. W środę mam nadzieję iść do lekarza po coś na wywołanie okresu, żaden mój cykl nie był tak długi.
Dzień później-poniedziałek. Mężu wybył do pracy, a ja od niechcenia zrobiłam jeszcze jednego 'sikańca'. Po 3 minutach śmiałam się i płakałam jednocześnie,
BĘDĘ MAMĄ!

Mężovsky dostał smsa (tak, ja z tych w 'gorącej widzie kąpanych'), sam pytał jak się czuję, więc odpisałam "Dobrze, tatuśku ;)"... zwrotnego nie dostałam, albo jest zajęty, albo zemdlał przy biurku.
Czekałam w domu jak na szpilkach, oglądałam test chyba 300 razy, czy na pewno to co widzę, to to, co miało tam być. Godzina 16, jest, wrócił. Mówię 'nie cieszysz się?', zapytał z czego, pokazuje test. Najpierw zbladł, uśmiechnął się, a później moooocno przytulił. Cieszy się!

Dla potwierdzenia zrobiłam jeszcze jeden test po 3 dniach, nadal tam jest!


Uwierzę, jak zobaczę Bąbla na ekraniku.