piątek, 9 listopada 2012

19t5d

Ech. Fatalna noc, dzień nie lepszy.
Chyba kolka jelitowa się do mnie przyplątała. W nocy budziłam się z płaczem, każdy ruch to ból. No-spa nie dała rady. Ostatecznie zasnęłam nad ranem, a po 9 ledwo się zwlekłam do ubikacji.
Odkładam wizytę w szpitalu, boję się go panicznie. Póki Młode się rusza i brzuch się nie spina, to jakoś sobie poradzę. Byle dotrwać do poniedziałkowej wizyty u gin.
Mężu krzyczy, że do lekarza mam się ubierać, ściemniam, że już przechodzi. Jest nieco lepiej niż w nocy, ale nadal wychodzi mi tylko leżenie bez ruchu.
Zaparzyłam miętę, mam nadzieję, że uda mi się przełknąć choć jeden kubek.

Leżakowania ciąg dalszy. Obiecuję, że jak do jutra nie przejdzie to jadę do lekarza. Mhm.

7 komentarzy:

  1. W ciąży to lepiej nie ryzykować, taka wizyta u doktora to takie uspokojenie, że wszystko ok. U mnie podobnie było:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja tam bym nie lekcewazyla i meza posluchala ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też poszłabym szybciej... Albo chociaż zadzwoniła i poradziła sie lekarza...

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziś już całkiem dobrze ;)
    Kolka to pewnie wina zaparć, niestety jak na początku nie miałam z tym problemu, tak teraz to jakaś masakra.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej,

    Twój blog otrzymuje wyróżnienie "Liebster Blog". Szczegóły dotyczące akcji możesz znaleźć tutaj: http://strefataty.pl/wyroznienie-zwane-liebster-blog/

    Pozdrawiam!

    P.S. Mężu ma rację :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj ja też bym nie zwlekała z wizytą, albo chociaż telefonem do lekarza. Ale chyba już po wizycie poniedziałkowej?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj - brzmi poważnie! Do lekarza i to już.

    Nominowałam Cię do Liebster Blog. Szczegóły u mnie: http://9-miesiecy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń