środa, 17 października 2012

17tydzień

Brak weny mnie ogarnął. Totalne niechemisię. Ponoć II trymestr to najlepszy okres, kobieta ma mnóstwo energii, mdłości ustępują, apetyt wraca... tiaa. Najchętniej nie wychodziłabym z łóżka, mogłabym przespać cały dzień. Dalej mam odruch wymiotny, zakupy w supermarkecie to masakra. Fakt, więcej rzeczy mi 'wchodzi', najlepiej oczywiście czekolaaadaaa :)
Poza tym, kręgosłup dokucza, kolana bolą, a po wyjściu na 4 piętro mam zadyszkę jakbym co najmniej na 10 wbiegła.

Zaczęliśmy 17 tydzień. Niestety na ostatniej wizycie nie udało się podglądnąć czy Obcy jest dziewczynką czy chłopczykiem, ale 14 listopada mamy badania połówkowe i mamy nadzieję, że wtedy już coś nam pan doktor powie ;)
Nie możemy z mężem się nadziwić jak ten czas zasuwa. Śmiejemy się, że pewnego dnia w nocy obudzi nas ryk, a my ze zdziwieniem spojrzymy na siebie i zapytamy 'skąd TO się tu wzięło' :D



6 komentarzy:

  1. Taaak, czas biegnie bardzo szybko...
    Może to również pogoda nie motywuje do aktywności. Ja się dzisiaj zmuszę i wyjdę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ...a ten "obcy" niedługo pójdzie do szkoły i na studia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tym pędzeniem czasu mam podobnie;) Przecież niedawno robiłam test;)

    OdpowiedzUsuń
  4. no tak niby powinno być, ale ja zaczęłam wymiotować dopiero w czwartym miesiącu.

    OdpowiedzUsuń
  5. a u mnie powiem Ci, że najlepiej czułam się zawsze w trzecim trymestrze - i teraz, w trzeciej ciąży, jest podobnie... może dlatego, że pierwszy i drugi miałam zazwyczaj mdłości i wymioty, w drugim dodatkowo duże bóle spojenia łonowego i bioder, a w trzecim już tylko cieszyłam się brzuszkiem ;) a czas leci szybko - moja najstarsza córka już mam 4 lata i nie wiem kiedy to zleciało...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja od początku czuję się bardzo dobrze:)
    Czas pędzi jak szalony, na początku tygodnie mi się dłużyły a teraz...chętnie przystopowałabym je trochę, aby cieszyć się brzuszkiem dłużej, bo Bąblem będę się miała jeszcze czas cieszyć...:)
    U mnie też 17 tydzień, zapraszam:
    violetowe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń