środa, 29 sierpnia 2012

29.08

Uff, moje wyniki po tygodniu diety wyszły zadowalające. Zbiłam cukier do dolnej granicy normy. Pani doktor powiedziała, że ciąża mi służy, bo obyło się bez dodatkowych wizyt u lekarza no i zmobilizowała mnie trochę do dietowania. Mam nadzieję, że jak za 2tyg powtórzę wynik to nic się nie zmieni. Dla własnego spokoju (i zdrowia) ograniczyłam jednak 'złe' słodycze i zastąpiłam je owocami, które od kilku dni mogłabym jeść tonami, om nom nom.

Mdłości męczą nadal. Po otwarciu lodówki mam ochotę do niej zwymiotować. Ukochana jajecznica męża nadal wywołuje u mnie płacz i odruch wymiotny (na szczęście jeszcze nie dane było mi wymiotować, mam nadzieję, że jakoś się 'uchowam' bez tego). Mięso jest bee, toleruję tylko swojską kiełbaskę na kanapce ;D

Waga spada, ale ja od zawsze byłam waga ciężka więc cieszy mnie to niezmiernie, jak na razie -1,6kg ;)


Jesteśmy umówieni już na badania genetyczne na 24 września, oboje z mężnym nie możemy się doczekać!


1 komentarz:

  1. Ja przez pierwsze trzy miesiące nie mogłam otwierać lodówki, wchodzić do sklepów itp. bo wszystko mi śmierdziało. A co do wyników genetycznych to ja nie robiłam, bo stwierdziłam, że gdyby okazało się, że dziecko jest z zespołem Downa to nic by to nie zmieniło.
    Zapraszam do mnie Na Zielone Wzgórze

    OdpowiedzUsuń